hmm... ee?
- środa, 30, grudzień 2020 06:06
- Andrzej Pilipiuk
Do poczytania taki tekst:
https://dorzeczy.pl/kraj/166734/warzecha-skutki-epidemii-zostana-na-lata-dla-polski-bedzie-to-niszczace.html
Zasadniczo zgadzam się z autorem - skutki epidemii będzemy odczuwali bardzo długo.
Zwłaszcza że rząd obecny nie zdecyduje się na konkretne dzałąnia jak obniżka podatków, ulgi inwestycyjne czy likwidacja szeregu głupich przepisów, a rząd KO który prawdopodobnie wygra najblższe wybory tylko zwiększy skalę złodzejstwa, marnotrastwa ogólnej demolki.
Zastanowił mnie jednak taki fragment:
No, ale mamy też skutki na poziomie globalnym. Na przykład, co uważam za bardzo ważne i niepokojące, problem ogromnego posunięcia do przodu kwestii inwigilacji, braku prywatności, ograniczania wolności, pod pretekstem bezpieczeństwa, tym razem zdrowotnego. I obawiam się, że te sprawy z nami niestety już po epidemii pozostaną.
Szczerze? Nie widzę tego... Nie obserwuję ani ograniczenia mojej prywatności, ani inwigilacji, ani ograniczenia mojej wolności.
Co więcej - przydało by się więcej tej inwigilacj w mojej okolicy - bo graficiarze stali się dla Krakowa nieznośną bezczelną plagą.
Przydało by się też ograniczyć wolność - w pierwszej kolejności aborcjonistkom z tzw. "strajku kobiet" - bo publiczne poniżanie ludzi, szczucie, judzenie i miotanie wulgaryzmów zdrowe dla społeczeństwa nie są...








