z kuźni

Obraz spostrzegłem kątem oka. Zawróciłem i zatrzymałem się przed stoiskiem. Przez dłuższą chwilę badałem wzrokiem stos szpargałów. Typowy poniemiecki szmelc jaki można znaleźć na strychu opodal Berlina. Szkło ceramika, przedwojenne radio, wyroby made in DDR, kilka książek szwabachą. Ktoś robił przemeblowanie w domu i pomyślał że może zamiast wywalać wszystko na śmieci da się jeszcze wyrwać kilka euro… Ale wśród barachła doświadczone oko wypatrzyło kilka naprawdę ciekawych przedmiotów.

-Ile za tego knota? – zagadnąłem po niemiecku.

-Pięćset euro.

Szkop słysząc obcy akcent chyba od razu podbił cenę. Szczerze powiedziawszy obraz nie był wart nawet połowy tej kwoty. Albo handlarz nie wiedział co sprzedaje, albo chciał mnie spławić, albo liczył na frajera.    

-Dam piętnaście – rzuciłem.

Przyjemnie było patrzeć jak na nalanej prostackiej gębie wykwitają kolejno grymasy zdumienia, niedowierzania, oburzenia…

-Za kradziony fant to nie jest zła cena – dodałem spokojnym rzeczowym tonem. - Gorącego kartofla lepiej nie trzymać długo w dłoni.

-Kradziony!? - Niemiec da odmiany zrobił się czerwony z wściekłości.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/