dwa przykłady...
- czwartek, 04, czerwiec 2020 21:34
- Andrzej Pilipiuk
Lewicowa rewolta 68’ na zachodzie głęboko przeorała społeczeństwa. Rewolucja obyczajowa, rewolucja seksualna, przekraczanie społecznych tabu… Pod koniec lat 70-tych rozluźnienie norm dotarło do kinematografii. Powstały wówczas liczne obrazy epatujące perwersyjnym seksem, przemocą, dekadencją obyczajów. Swego rodzaju symbolami tej epoki i tych prądów w historii kina są dwa obrazy „Pretty Baby” (wyświetlany u nas jako „ślicznotka”) i „Maladolescenza” („gry miłosne”). Obydwa widziałem w telewizji – jeszcze w latach 90-tych.
Pierwszy opowiada historię z nowoorleańskiego domu publicznego. Fabuła rozgrywa się ok. roku 1920. Mieszka tam i pracuje kobieta z dwójką dzieci, udaje jej się zmienić swój los – wychodzi za mąż za jednego z klientów i wyprowadza się zostawiając córkę. Z okazji korzysta burdelmama i wystawia cnotę dziewczynki (12-to letniej !!!!) na licytację… Bak elementow potępienia stuacji, refleksji bohaterki czy dorosłych. Fabuła toczy się jak strumyk po kamyczkach...
Drugi film opowiada o dziewczynce która na wakacjach poznaje trochę starszego chłopaka – młodego psychopatę zafascynowanego przemocą, który nie tylko tłamsi ją psychicznie (a potem seksualnie) ale rozrywkę znajduje z mordowaniu zwierząt. W dodatku ich patologiczny związek burzy „ta trzecia” – jeszcze bardziej zdemoralizowana…
Oglądając te filmy dzisiaj przecieramy oczy. W głównych, mocno rozbieranych rolach obsadzono nastolatków – a całość silnie zatrąca o pornografię. (co na to rodzice aktorów? co na to organa ścigania?). Jeszcze gorszy jest wydźwięk moralny - poziom sadyzmu sytuacyjnego którym podlane są relacje bohaterów budzi jednoznaczną abominację. To są filmy o zrachowaniach bardzo okrutnych i kompletnie patologicznych. SAMO OGĄDANIE SPRAWIA ŻE CZŁOWEK CZUJE SIĘ ZBRUKANY TYM SYFEM I KTÓRYMŚ MOMENCIE SIĘGA PO PILOTA BY ZGASIĆ TV. Co mieli w głowach ludzie którzy to wyreżyserowali? Po co to nakręcono? Dla kogo? Co chciano przekazać i komu? A może niczego nie chciano przekazać? Może miały po prostu niszczyć, przekraczać kolejne nieprzekraczalne granice, deptać „stary burżujski świat” z jego zasadami i moralnością. Może to tylko element marksistowskiego „długiego marszu przez kulturę”? Może miały się wpisać w proces depenalizacji i legalizacji rozmaitych zboczeń? Proces legalizacji pedofilii w latach 80-tych był mocno zaawansowany. Potem na szczśćcie wekory uległy zmianie.
Do dziś mimo „sukcesów” ruchu metoo i nagonki na pedofili obrazy te nie zostały dotąd zakazane („Slicznotkę” ocenzurowano zaraz po nakręceniu wycinająco ok 25 minut i rekadrując część taśm). Obydwa nadal jakoś tam funkcjonują w europejskim i amerykańskim obiegu kulturowym… Sa dostępne w necie na oficjalnie działajacych serwisach, są wznawiane na dvd. Pojawiaja się z wamówkach stacji tv. Obydwa w kręgach kulturoznawców uchodzą za obrazy ważne, wybitne, wizjonerskie. Ergo: zwykły człowiek kręcący film z roznegliżowaną nastolatką, albo choćby posiadający takowy naraża się na konkretne sankcje karne. Jednocześnie reżyserowi działającemu "w celu artystycznym" - wolno więcej jeśli nie wszystko. a powiedzmy sobie wprost: tak nie powinno być. I od razu przypomniają mi się te wszystkie paskudne bluźnierstwa - też maskowane jako "sztuka".
Z drugiej strony – może jednak coś zmienia się na lepsze? Dziś podobnych filmideł na szczęście nikt już nie odważy się nakręcić. Pytanie czy nie należałoby dokonać przeglądu i oganiczyć dostępność d niektórych już istniejących dzieł?
*
Jeszcze uwaga: To wpłynąć na pedofili i efeofili którzy mieli złe skłonności ale jednocześnie "trzymali fason" i ne chcąc nikogo krzywdzić trzymali żądze na wodzy. Te i liczne inne podobne filmy kręcone w tych latach pokazały im dziecko jako normalny obiekt seksualny. dawały pozór legitymizacji społecznej zboczeń, przywolenie na seks z 12-latkami.
Skutki? Do oszacowania...









