Podzwonne dla Beginaży
- wtorek, 04, czerwiec 2013 22:36
- Andrzej Pilipiuk
Parę miesięcy temu zmarła ostatnia na świecie beginka. Tym samym na naszych oczach umarła tradycja licząca sobie 700 lat. Osobom niezorientowanym wyjaśniam że ruch beginek było to żeńskie stowarzyszenie skupiające kobiety samotne i wdowy – przeważnie starsze wiekiem. Beginki zamieszkiwały razem, składały śluby czystości ubóstwa i posłuszeństwa, nosiły też specjalne stroje – nie były jednak siostrami zakonnymi. Mogły opuścić zgromadzenie czy np. ponownie wyjść za mąż. Zajmowały się modlitwą ale też pomagały w różnych dziełach miłosierdzia, opiekowały się ubogimi, tkały i haftowały czym zarabiały na swoje utrzymanie i kontynuowanie misji. Reguła panująca w beginażach była znacznie luźniejsza niż zakonna.
Tak na logikę w dzisiejszych czasach ruch beginek powinien przeżywać rozkwit. Starszych pań owdowiałych lub samotnych, a przy tym pobożnych niekiedy do przesady mamy nieprzeliczone mrowie. Nie wszystkie słuchaczki Radia Maryja mają ochotę od razu wstępować o klasztorów – luźniejsza reguła zgromadzeń, z jednoczesnym zapewnieniem opieki duszpasterskiej wielu by odpowiadała. Beginaże funkcjonowały na zasadach podobnych co dziś wspólnoty mieszkaniowe. Wspólne zamieszkanie –– zapewniłoby znacznie niższe koszta utrzymania, co przy żałośnie niskich emeryturach nie jest bez znaczenia… Działalność charytatywna też pozwoliłaby zabić nudę emeryckiego życia – i to z większym pożytkiem niż robi to telewizor…








