Wampir z MO - recenzja
- niedziela, 02, czerwiec 2013 22:24
- Andrzej Pilipiuk
Wampir z MO
Zbiorem opowiadań „Wampir z MO” Andrzej Pilipiuk wraca na hawirę warszawskiej nekroferajny. Tytuł sugerowałby, że nasze swojskie wampiry poszły na współpracę z władzą tzw. ludową, ale nie: nawet zagorzały komunista Igor aż tak nisko nie upadł. Tylko biedny ślusarz Marek padł ofiarą prowokacji. Autor ze swoistym, charakterystycznym dla swojej twórczości, ale też gorzko-ironicznym poczuciem humoru przypomina (młodszym czytelnikom: przedstawia) warunki życia w PRL. Polecam wszystkim miłośnikom pamiątek minionego (?) okresu do kolekcji: metody działania UB, sposoby przeprowadzania prowokacji z udziałem ZOMO, nieliczenie się ze zwykłym człowiekiem, pranie mózgu pokrętną dialektyką, nieustające braki w zaopatrzeniu… Rzecz jasna, tamte czasy przefiltrowane zostały przez konwencję fantastyki bliskiego zasięgu na wesoło, ale opisy dreszcz budzą. W takim świecie przedstawionym egzystują sobie (bo nie żyją…) spokojne, nikomu nie wadzące byty bionekrotyczne: arystokracja wśród umarlaków – wampiry (choć różnej kategorii, wieku i pochodzenia społecznego), zombiaki i – na doczepkę – wilkołak, choć ten akurat z grobu nie powstał. Znani z tomu „Wampir z M3” bohaterowie i w tym zbiorze muszą poradzić sobie z problemami, ogólnie rzecz biorąc, banalnymi, ale w tamtych nieodległych czasach prawie nierozwiązywalnymi. No bo jak przygotować uroczyste przyjęcie na cześć francuskiej wampirzej hrabiny, dysponując niedużym mieszkankiem o standardzie socjalistycznym i prawie żadną gotówką? Spiętrzenie absurdalnych problemów i – uwaga: modne słowo – kreatywnych sposobów ich rozwiązania to gotowy przepis na imprezę „zastaw się a postaw się” w czasach kryzysu. Obyśmy nie musieli traktować tej książki jako poradnika…
„Sąsiedzi” to z kolei sposób na niechcianych nowych lokatorów, konfidentów lub pracowników UB, zajmujących lokal po wysiedlonej starszej pani. W piersiach praskich wampirów biją… no dobrze, tkwią miękkie serca, więc pomagają miłej sąsiadce. A czerwoną zarazę traktują jak zarazę właśnie: trzeba zlikwidować ognisko zapalne, zwłaszcza gorejące we własnym domu. A propos: znany nam już Radek, brat nastoletniej wampirki Małgosi, uroczego pustaka, kapuś na usługach tajnego wydziału UB, awansował do roli samodzielnego bohatera, wykonującego niezwykle ważne misje. Starcie z siostrą – niewykluczone…
Pilipiuk już wcześniej dał się poznać jako postmodernistyczny kucharz przygotowujący smakowite dania z elementów kultury masowej. Dla miłośników Lovecrafta ponownie smaczek – „Wyprawa” ślusarza Marka do od lat nieodwiedzanej części fabryki, która uzyskała autonomię i swoiste formy bytu. A wejścia strzeże Kot Karola Wójcika. Pamiętamy z poprzedniego tomu wzmiankę o niezwykłych anomaliach w opuszczonych halach fabrycznych – teraz dowiemy się, jakie przedwieczne zło tam się czai. A do czego możemy wykorzystać czarnowłosą dziewczynkę z „Kręgu”, dowiemy się z opowiadania „Sąsiedzi”. Może młode czytelniczki zachęcę wzmianką, że w jednym z opowiadań pojawiają się Cullenowie? Konkretnie – jeden z nich przybywa do Polski, by odwiedzić nasze wampiry. A co z tego wyniknie – przeczytajcie sami.
Agnieszka Dumańska






