z kuźni
- sobota, 25, kwiecień 2020 07:20
- Andrzej Pilipiuk
-To tylko sen – myślał Paweł słuchając jak polana trzeszczą w palenisku. – Idiotyczny sen. Przecież z zesłania ucieka się właśnie tak jak w piosence. Tnąc kajdany przemyconym pilnikiem. Dusząc strażnika własnymi łańcuchami. Wymykając się pościgowi dzięki szczwanym fortelom. Do ojczyzny wędruje się tygodniami i miesiącami. Nocami, w śnieżycy, przedzierając się przez lasy pełne dzikiego zwierza i przez niedostępne pasma górskie. Brodząc w trzęsawiskach. Przeprawiając się przez rwące rzeki na kłodach. Opowiadali mi historie o katorżnikach którzy po roku lub dwu wędrówki docierali do Chin, czy Indii. Ale żeby tak po prostu wziąć cudzy paszport i kupić sobie bilet na pociąg!?
Pomysł był tak dziwaczny że chłopak poczuł wręcz zażenowanie. Jakby ich przyjaciel uchybił niepisanym regułom i tradycjom jakiejś szlachetnej sztuki…







