o Schengen

                Gdy byłem mały żyłem w kraju zamkniętym. Zdobycie paszportu i wyjazd za granicę graniczyły z cudem. Jednocześnie miałem świadomość że coś tu nie gra. Ociec wrócił w 1979-tym roku z wypadu do Szwecji. Pojechał do Szwecji ale …udało mu się też zobaczyć kawałek Norwegii. Opowiedział o zdumiewającej rzeczy – granica między tymi krajami była tylko kreską na mapie. Jej przekroczenie w dowolnym miejscu nie stanowiło żadnego problemu. W 1986-tym poznałem chłopaka który wrócił z palcówki w RFN. Zjeździł z rodzicami kawał Europy zachodniej. Potwierdził że tam także przekroczenie granicy jest formalnością. Że od Łaby na zachód można jechać przed siebie aż po Gibraltar nie napotykając żadnej kontroli granicznej.

                Gdy Polska weszła do strefy Schengen ziściło się moje dziecięce marzenie. Znalazłem się w świecie otwartych granic. W rzeczywistości gdzie można ot tak - pojechać na lotnisko i przelecieć się samolotem za granicę. Bez paszportu, bez pisania podań i skamlana o łaskę urzędasów i przydział dewiz.

                Czy ta swoboda podróżowania zdoła się utrzymać? Kraje strefy Schengen przebąkują ostatnio o konieczności przywrócenia kontroli granicznych… Nie chcę po raz kolejny dowiadywać się że lepsze jutro już było…

                Będąc dzieckiem wymarzyłem sobie ucieczkę. Byłem przekonany że skończę liceum i gdzieś u progu dorosłości, któregoś wieczora zepchnę kajak na morze i powiosłuję stronę Bornholmu. Nie liczyłem nigdy że uda mi się wyjechać ot tak – legalnie. Droga ku krainom wolnego świata miała być trudna. Byłem pewien że dla wolności trzeba będzie zaryzykować życie…

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/