Antysemici unikną kary?
- wtorek, 28, maj 2013 20:02
- Andrzej Pilipiuk
Centrum Szymona Wischentala od lat z wielkim zapałem ściga wszelkiej maści nazistowskich zbrodniarzy (zarówno niemców jak i różnych hiwasów…). Niejednego wachmana z obozu lub członka SS przywlekli przed sąd. Ogromnie doceniam ich trud i konsekwencję w ściganiu łajdaków spod znaku swastyki i determinację w wymierzeniu im choćby symbolicznej kary za popełnione zbrodnie. Moje zatwardziałe antynazistowskie serce cieszy też fakt że państwo Izrael i jego służby uzupełniają te działania z Światowy Kongres Żydów dba by nikt nie zapomniał o Shoah. Pracesy strców na wózkach inwalidzkich pokazują całemu światu jak powinno wyglądać wymierzanie sprawiedliwości degeneratom i ludobójcom.
Zarazem martwi mnie że w tym głęboko słusznym zapale ścigania zbrodniarzy nasi starsi bracia coś fatalnie przegapili.
Przed wojną w polskim korpusie oficerskim żydzi stanowili około 7%. Doliczając osoby żydowskiego pochodzenia liczbę tę można śmiało podwoić. Liczni polscy żydzi służyli też jako podoficerowie i szeregowcy. Żydzi w polskim wojsku posiadali własny prężnie działający ordynariat polowy. Po klęsce wrześniowej tysiące z nich dostały się do niewoli. Los tych którzy wpadli w ręce niemców był w większości przypadków tragiczny – oddzieleni od kolegów - Polaków trafili nie do oflagów i stalagów ale do obozów koncentracyjnych – na wykończenie. Los tych którzy trafili do niewoli sowieckiej był podobnie smutny – skończył się w Lesie Katyńskim i podobnych miejscach.
Listy zamordowanych oficerów-Żydów są powszechnie znane i dostępne. Np. tu:
http://poznan.jewish.org.pl/index.php/katyn/LASY-KATYNSKIE.html
Zapytuję zatem: jak ma się sprawa ścigania ich oprawców? Kiedy doczekamy się ich ekstradycji i procesów?








