z pustki

Zajrzałem na "lubimy czytać" - a tu 3 nowe recenzje z "Raportu". Wszystkie trzy napisane przez ludzi o poglądach dimetralnie odmiennych od moich. Za wszystkie 3 dostałem po jednej gwiazdce na dziesięć. 

Tak dla równowagi po tym jak ktoś dał 10. no cóż - zlekceważyli ostrzeżenia - pisałem lojalnie - jesteś lewakiem - nie czytaj bo naprawdę zaboli. Wybrali lekturę. Zabolało chyba mocno - wpisy bardo emocjonalne. Ale to w sumie dobrze. Dobrze się stało że właśnie oni jednak sięgnęli po tę pozycję. Zdrowi nie potrzebują lekarza.

Jest szansa - niezbyt duża bo wątpię by doczytali do końca - że treść w nich zostanie. Że zapamiętali argumenty których użyłem. W pierwszym zacietrzewieniu odrzucili je. Automatycznie. Zidentyfikowali jako obce i nienawistne, być może zakwestionowali ich prawdziwość. Liczę że posiałem w ich duszach niepokój. Że chcą się upewnić - zaczną sprawdzać. Wówczas przekonają się że każde słowo w tej książce jest prawdziwe.   

Może z czasem zasiane wątpliwości zaczną kiełkować? Może z czasem krytykanci zaczną się zastanawiać "właściwie czemu ten Pilipiuk pisze że był niewolnikem"?. Zaczną szukać informacji o życiu z PRL-u. Informacji prawdziwych - innych niż piękne legendy snute przez dziadków milicjantów i stryjków z PZPR. 

Lektura okazała się po prostu zbyt trudna. Niektórzy muszą dojrzeć. Będą i tacy którzy nie dojrzeją nigdy.  

 

*

Jeszcze raz: 

Żyłem w schyłkowym okresie istnienia PRL. Byłem niewolnikiem. Miałem świadomość bycia niewolnikiem. Jak widzę miałem większą świadomość swego położenia niż wieeelu współwięźniów. Plantacja była rozległa - 300 tyś km2 - ale nie zmienia to faktu że zamieszkiwali ją niewolnicy.

 

Wszyscy niewolnicy "pana jaruzelskiego" (czy jak się tam napawdę nazywał)(podobno Majczunalis) mieli świadomość zniewolenia. Po prostu liczna rzesza nie była w stanie tego zaakceptować i wyparła tę informację. Zbudowali całe kontrukcje filozoficzne by udowadniać sobie że są wolni... Wielu starszych ludzi do dziś twierdzi że z tym niewolnictwem to gruba przesada... 

 

*

 

Skupcie się i zapamiętajcie 8 cech ustroju niewolniczego/pańszczyźnianego

 

-Nie możesz opuścić plantacji? - jesteś niewolnikiem. 

-Jesteś zmuszany do pracy? - jesteś niewolnikiem.

-Nie dostajesz za pracę prawdziwych pieniędzy tylko bony i żetony? - jesteś niewolnikem.  

-Nie możesz samodzielnie zarobić na podstawowe dobra ale otrzymujesz je z łaski zarządcy? - jesteś niewolnkiem. 

-Zarądca swobodnie odbiera ci twoje dobra - jesteś niewolnikiem. 

-Nie masz prawa mówić co myślisz? - jesteś niewolnikiem.

-Nie masz prawa czytać tego co zechcesz? - jesteś niewolnikem. 

-Boisz się śmierci z łap sługusów swego pana? - jesteś niewolnikiem. 

 

Proste? Proste... Czemu dla wielu tak rozpaczliwie zbyt trudne? Kompleksy? Co jest hańbiącego w tym że ktoś urodził się jako niewolnik i marzył o wolności? Hańbiące jest raczej potulne zaakceptowanie niewoli własnej ...oraz cudzej.

 

Pisałem wprost i po polsku. Nie stroiłem się w piórka męczennika.  Moja rodzina nie doświadczyła bezpośrednich prześladowań ze strony komuchów. Wielu miało w tym syfie znacznie bardziej przechlapane. Nas tylko zniewolili, zmusili do pracy i okradali z jej owoców. (Córka jaruzelskiego miała willę we włoszech...). Tylko tyle. Aż tyle. Dla mnie była to sytuacja absolutnie nie do zniesienia. 

 

Pamiętam moje marzenia. Niektóre nawet wówczas zanotowałem. Marzenia niewolnika. Proste. Polecieć samolotem gdzieś daleko. Poczuć pod stopami deski pokładu. Zobaczyć krzyż południa. Skosztować owoców znanych tylko z literatury.

Nie marzyłem o gwiazdce z nieba. A może jednak? To wszystko czego pragnąłem było tak właśnie boleśnie nieosiągalne... 

 

 

 

 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/