no cóż...

https://prawy.pl/106892-recydywa-prl-ciosek-doradza-biedronia/

Jak to widzę? Czerwono. 

Fakty są takie: wygląda na to że ktoś od dłuższego czasu pilotuje karierę biedronia. Dba by było o nim głośno, by pojawiał się regularnie w mediach, by pisano  nim dobrze a opinie krytyczne wyciszano lub zakrzykiwano argumentem o homofobii. W jego otoczeniu pojawiają się komuniści, ubecy lub ich progenitura. 

Co wiemy?

Robert Biedroń miał ojca alkoholika i trójkę rodzeństwa. Ojciec pił, potem bił dzieci i żonę. p.Robert podobno starał się chronić matkę i rodzeństwo… Oboje rodzice byli nauczycielami w technikum naftowym. Matka działała w Solidarności, ojciec w PZPR. Są i zagadki… np. w latach 80-tych wyjechali do USA z zamiarem ułożenia sobie życia za oceanem, ale po pewnym czasie wrócili.

Zdobycie paszportów w latach 80-tych było bardzo trudno. Wiz amerykanie udzielali bardzo niechętnie – bo masa Polaków chciała tam zostać nielegalnie i pracować na czarno (miesiąc pracy w USA pozwalał odłożyć równowartość nawet kilkuletnich polskich zarobków). Bardzo rzadko wpuszczano całe rodziny. Bardzo rzadko PRL dawał paszporty całej rodzinie. Zazwyczaj dawano jeden a reszta zostawała jak gdyby zakładnikami. Ktoś z rodziny się urwał ze smyczy – sorry – reszta paszportu nie dostawała NIGDY.

Nauczyciele z Krosna pojechali sobie z dziećmi do USA, nie znaleźli roboty, wrócili… to nawet dziś byłoby nie łatwe do przeprowadzenia...  Czy zostali złapani i poddanie ekstradycji? Czy skończyła im się wiza? Nie wiemy. Dziwne to jakieś…

W każdy razie ojciec dalej pił i bił. I tu ciekawostka. 19 lat temu matka p.Roberta założyła sprawę sądową (art. 157 i art. 207 kk ) ale założyła ją nie mężowi pijakowi tylko …synowi.(!!!) Do procesu nie doszło bo strony zwarły ugodę. Obecnie oboje bagatelizują zdarzenie i twierdzą że to było nieporozumienie. Pojawiła się wersja że pobił ojciec ale by go chronić oskarżono syna. (bzduuura). Co zaszło tak naprawdę? Nie wiemy. Albwiem ...AKTA SPRAWY ZNIKNĘŁY.

W necie krążyły informacje – że Robert złamał matce szczękę, miał też katować a nawet molestować seksualnie młodszego brata. Moim zdaniem to bzdura – złamanie szczęki to ciężki uszczerbek na zdrowiu. Molestowanie nieletniego nawet wówczas było poważnym przestępstwem – żaden sąd by tego nie sprowadził do ugody stron – bo po prostu takie rzeczy ściga się z urzędu. Natomiast przemoc wobec matki i brata, pobicie – to już bardziej prawdopodobne. O rodzinie pana posła wiemy niewiele. Ojciec nie żyje od lat. Tu znów relacje są sprzeczne… Z jednej strony p.Robert miał się pogodzić z ojcem i wozić go na zabiegi gdy ten zachorował na raka. Z drugiej w jednym z wywiadów wspomina że nie był nigdy na jego grobie. Jeden z braci jest narkomanem i alkoholikiem. O drugim i siostrze nic nie wiadomo. 

Może mam paranoję. Może to objaw mojej homofobii. Ale krążą mi w głowie pytania… A jeśli sprawa ma drugie dno? Może byli w tym wszystkim jacyś dobrzy wujaszkowie z SB, którzy kiedyś paszport dali, innym razem sędziemu słówko szepnęli do ucha, a po wszystkim zadbali by papiery wylądowały bezpiecznie w ich sejfie. Którzy wyłapali „młodego zdolnego” i wykreowali na posłuszne swoim celom narzędzie walki politycznej. Którzy wyciszali skandale, bicie policjanta, wiec LGBT z trybuną na Grobie Nieznanego Żołnierza w Krakowie, sprawę „klubu pedofilów” w Słupsku…  

Może mam paranoję. A jeśli nie?

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/