O krytykach
- środa, 22, styczeń 2020 08:59
- Andrzej Pilipiuk
Poczytałem wypłodzone przez ostanie pół roku recenzje "Raportu z północy" - generalnie ponownie dowiedziałem się że jestem faszystą, rasistą, skrajnym prawicowcem i generalnie złym człowiekiem bo nie rozumiem piękna idei lewicowej i wspaniałości multikulti.
Byłm tam, widziałem. Zjeździłem Skandynawię podróżując na różne sposoby, na przestrzeni ostatnich 20 lat. Bywałem w miejscach gdzie Polacy jeżdżą do pracy bo turyści się tam nie zapuszczają. Bywałem tam gdzie turystów jest więcej niż miejscowych. Obserwowałem jak się żyje ludziom w miastach i na szwedzkiej wsi. Jaki mają sprzęt turystyczny i jak wyglądają ich cmentarze. Co mają w sklepach, i jak zaaranżowane są ich witryny. Co mają w domach i jak urządzają ogródki. Wyciągałem wnioski a także porównywałem co się zmienia i jak stan obecny ma się do świata oddanego w starszych książkach. (także w publicystyce).
Pisałem o ofiarach dawnej polityki władz. Z jednej strony Szwedzi zapisali piękne karty ratując Żydów w czasie wojny. Z drugiej strony ich sumienia obciąża podyktowana stricte nazistowską eugeniką polityka represyjnej sterylizacji kilkudziesięciu tyś Lapończyków. Dołożyłem starań by sprawdzić wszystko co mogłem. Po temacie represywności „państwa opiekuńczego” tylko się prześlizgnąłem – zaznaczyłem że istnieje problem. Wolałem pisać o zabytkach.
Doniesienia o setkach odpalonych bomb, wojnach gangów, strefach no-go i fali gwałtów – potwierdzają że moje diagnozy były w pełni słuszne – rządząca w Szwecji socjaldemokracja podpaliła kraj - przy czym uważam że to co się dzieje to dopiero uwertura nadchodzącego krwawego szaleństwa.
Powtórzę: byłem tam. Widziałem. obesrwowałem. Wyciągam wnioski. Starałem się pisać tak obiektywnie jak tylko się da. W książce konsekwentnie brałem stronę ofiar. Tych współczesnych i tych dawych. Potępiając postawy Astrid Lindgren czy Knuta Hamsuna też dociekałem przyczyn takich a nie innych wyborów.
*
Dowiedziałem się też że moje opisy rzeczywistości szkolnej schyłkowego PRL-u to użalanie się nad sobą i generalnie gruba przesada. Sorry krytycy drodzy – to ja tam byłem – nie wy. To ja dostałem z piąchy na lekcji, a przestraszona nauczycielka udawała że nic nie widzi. To ja doholowawszy pokrwawionego kumpla do szkoły dowiedziałem się od wychowawczyni że to co dzieje się poza szkołą to już nie jej sprawa… Uczniowie skatowali w kilku chłopaka ich klasy? – ważniejszym problemem godnym podniesienia na godzinie wychowawczej było że klasa mało korzysta z biblioteki szkolnej… I tu też prześlizgnąłem się po temacie.
Pisałem o tym siermiężnym syfie bardzo, bardzo ogólnikowo. Bez wielu ohydnych szczegółów. Usprawiedliwiając trochę moich „kolegów” – zdaję sobie sprawę że wielu ukształtowały patologiczne domy, patologiczny system. Że byli jak przestraszone zwierzęta w zbyt ciasnej klatce. Szkoła nie miała pomysłu jak wyprowadzić na prostą choć nieliczne jednostki… Trochę pogrzebałem – wychodzi na to że nieliczni jednak się wygrzebali z życiowych zakrętów – gratuluję…
*
Są ludze kórzy nie darują mi "Raportu z północy". Są ludzie którzy gotowi są i imię tej samej ideologii podpalić także nasz kraj... Ta książka to takie ostrzeżenie - rzucone półgębkiem - bo zasadniczo - pisałem głównie o zabytkach historii i kulturze.







