Miałem 15 lat
- poniedziałek, 07, październik 2019 00:09
- Andrzej Pilipiuk
Rok 1989-ty to był dziwny rok. Komuna się rozsypywała jak spruchniały pień. Wszystkim zaczęto dawać paszporty. Wolno było legalnie kupić lub sprzedać dolary. Kończyła się władza PZPR, kończyły się czasy wszechwładzy milicji, ZOMO, ubecji.
Jesienią szedłem do pierwszej klasy liceum. W sklepie po drodze mogłem kupić plastikową półtoralitrową butlę coli. W delikatesach nagle rzucili owoce mango - znane mi wcześniej wyłącznie z literatury.
Czułem że prawdziwe życie czai się już tuż za rogiem. Liczyłem że w najdalej kilka lat będzie jak na zachodzie. Że zrównają się zarobki, poziom życia, możliwości. Że będzie u nas jak w Szwecji czy RFN. Że zobaczę wreszcie kawałek świata. Że niebawem będę miał dobrą pracę, zbuduję sobie dom, kupię samochód, założę rodzinę.
w II klasie LO dziwny facet który czas jakiś spędził w U.K. i prowadził lekcje angielskiego powiedział bardzo trzeźwą myśl: "w Polsce bedzie jak na dzikim zachodzie a my bedziemy indianami" - sądziłem że przesadza. co więcej - liczyłem że kraje wolnego swiata nie tylko anulują nam wszystkie długi ale i podeślą troche kasy jako rodzaj odszkodowania za komunizm.
Tymczasem to facet od angielskiego miał rację. Gdy przystępowałem do matury nie miałem już żadnych złudzeń. Ale nie sądziłem też że przez kolejne dekady będzie tak źle...








