O bohaterach
- środa, 17, lipiec 2019 15:35
- Andrzej Pilipiuk
Różne narody mają swoich bohaterów.
Zazwyczaj bohaterowie narodów sąsiadujących, zwłaszcza dawniej skonfliktowanych, stanowią pewną kość niezgody...
Dla nas bohaterem jest Józef Piłsudski - dla "białych"Rosjan to terrorysta napadający na pociągi i brat kolesia zamieszanego w zamach na ich cara. W dodatku dla "czerwonych" Rosjan to człowiek który zorganizował obronę "zbuntowanej kolonii" w wyniku czego armia czerwona dostała potworny łomot.
Dla Bułgarów wiekimi bohaterami są generał Hurko i car Aleksander II - dla nas to oprawcy i kaci powstania styczniowego...
Dla Ukraińców bohaterem narodowym jest Bandera - dla nas to członek siatki terrorystycznej która zlikwidowała nam ministra, oraz twórca podawlin idelogicznych OUN. Dla nas UPA to morercy i podpalacze, dla części Ukraińców bohaterowie którzy walczyli z Polakami i sowietami.
Dla Ukraińców AK to Bicz Boży który przeszedł przez ich wsie jak nóż przez masło...
*
Są i kwestie bardziej skomplikowane. Są ludzie pamiętający że Bandera i Stećko za odwagę proklamacji suwerenności Ukrainy trafili do oobzu koncentracyjnego, a są i tacy którzy pamiętają im mordowanie członków frakcji OUN(m) - Menlyka... Są ludzie którzy mają za złe Piłsudskiemu śmierć generałów Rozwadowskiego i Zagórskiego. Są też Ukraińcy którzy uważają Piłsudski zachował się jak świnia internując sztab armii Petlury i wywożąc ich do Polski w chwili gdy bolszewicy szli na Kijów.
*
Stanowiska są tu często nie do pogodzenia.
*
Rozumiem sytuację że kult bohaterów z 27 wołyńskiej dywizji AK na Ukrainie nie będzie akceptowany. Oni powinni zrozumieć że nie ma szans na swobodę kultu Bandery czy Konowalca w Polsce. Roumiemy że na Ukrainie nie będzie pomników AK. Oni powinni zrozumieć że nie postawimy pomników UPA, a postawione nielegalnie będziemy rozwalali...
Dlaczego?
To kwestia dysproporcji czynów. Niemcy do dziś mimo szalonej ochoty nie zdecydowali się na kult "bohaterów" z wermachtu czy SS. Przepychają to po cichu tylnymi drzwiami... Ukraińcy oficjalnie kultywują pamięć UPA negując lub przemilczając zbrodnie popełnone przez wiele oddziałów tej formacji. Pojawiają się oficjalne ustawy o "ochronie pamięci" ratyfikowane przez parlament w Kijowie. W tym momencie spór z rozważań akademickich wkracza w fazę ostrą. Te 80-240 tyś ofiar to już skala ludobójstwa.
Bywa że w polu spotkają się dwie armie. A wieczorem po bitwie zwycięscy dowódcy salutują przy składaniu do grobów poległych przeciwników. Bywa że docenia się bohaterstwo i honorowość walki wroga. Prusacy pozwolili wdowie po generale Samosonowie przyjechać na swój teren by mogła wziąć udział w uroczystym pogrzebie męża.
Tylko że Wołyń to była zupełnie inna wojna... I tu Polska zamiast salutować nad grobami powinna uderzyć pięścią w stół.
*
Niestety - nie umiemy uporządkować tych spraw nawet na własnym podwórku.
W Przemyślu masz przedstawicieli mniejszości - ok. to ważne miasto dla ukraińskiej kultury, niech sobie maszerują skoro tak im w duszy gra... - ale gdy na tym marszu pojawiają się na nim czerwono-czarne sztanday UPA - należałoby zareagować...
Studenci z Rzeszowa prowokujący z podobnymi sztandarami - powinni wylciec z uczelni a przed deportacją do domu sąd powinin wlepić im słoną grzywnę... Studiowali korzystając z zaproszenia polskiej uczelni, na koszt polskiego podatnika. Zamiast okazać elementarną wdzięczność napuli nam w twarz...
Koleś szerzący w polskiej szkole kult Bandery powinien z tej szkoły wylecieć, a rodzina powinna zostać natychmiast deportowana bez prawa powrotu do strefy schengen np. przez 10 lat. Dyrektorka która odium winy przerzucała ochoczo na Polaka powinna pożegnać się z pracą w szkolnictwie na zawsze...
Nie ma tych incydentów dużo. Część może stanowić prowokację ze trny naszych byłych "przyjaciół" spod znaku sierpa i młota. Ale reakcja być powinna... Po prostu tego wymaga od nas pamięć i szacunek wobec pomordowanych na Wołyniu.







