co wolno, a co wypada...
- piątek, 14, czerwiec 2019 11:53
- Andrzej Pilipiuk
Dla naszych przodków lat temu 150 było oczywiste że można iść do sklepu kupić rewolwer i nosić go w kieszeni. A w razie napaści podziurawić bandytę kulami i nie obawiać się za to sankcji. Strzelało się do złodziei – bez ostrzeżenia. Zarazem można było trafić do mamra albo i na katorgę za posiadanie nieprawomyślnych książek, czy druków.
Powtórzę: Wolno było mieć w mieszkaniu cały arsenał broni palnej – ale książki nie – bo dopiero ona taktowana była jako zagrożenie dla systemu…
Policja nie raz strzelała do strajkujących robotników - o ile miała w czego – bo europejscy gliniarze nie mieli obowiązku noszenia broni, a spora część nie była nawet przeszkolona w jej użyciu. U nas natomiast carscy żandarmi paradowali po ulicach z karabinami…
Posiadanie paszportów w Europie zachodniej wprowadzano stopniowo, za to carskiej Rosji należało okazywać dokumenty by kupić bilet kolejowy z miasta do miasta… Francuzi na rogatkach clili towary wożone do Paryża, a powszechne oburzenie wywoływał fakt że w Rosji wolno kontrolować przewożony towar jeszcze 30 km od granicy.
Domy publiczne funkcjonowały całkowicie leganie, za to drukarz czy fotograf złapany na powielaniu pocztówek pornograficznych zostałby ukarany wysoką grzywną. Niektóre państwa przewidywały kary za zdradę małżeńską (jak to pogodzić z legalnością burdeli!?). Dzieci nieślubne były w wielu państwach w majestacie prawa odbierano matkom. Aborcja była zakazana i karana. Za stosunki homoseksualne wiele krajów przewidywało karę śmierci, natomiast seks z dziećmi nie podlegał szczególnym sankcjom.
Gdy chłop na swoim polu zabił zająca lub kuropatwę – nikt nie traktował tego jako kłusownictwo. Dziś na wycięcie własnego drzewa trzeba mieć papier od urzędasa…
W USA w pierwszych latach prohibicji spożywanie alkoholu w większości stanów było zakazane a zarazem coca-cola (oficjalnie lek na kaszel) zawierała tyle kokainy że pito ją w celach stricte rozrywkowych, zaś twarde narkotyki były dostępne w aptekach i drogeriach bez recepty. W Polsce jeszcze w latach 50-tych w aptekach była dostępna „czekolada lotnicza” zawierająca po prostu amfetaminę. Szprycowali się nią przodownicy pracy…
Wiemy mniej więcej co nam wolno a czego nie wolno. Większość przepisów uznajemy za jakoś tam uzasadnione. Gdy lepią nam mandat czasem uznajemy że mają rację, a czasem uważamy że przepis na mocy którego to robią jest zbędny i anachroniczny. Rozumiemy potrzebę istnienia celników – choć nie raz chcielibyśmy np. kupić w Ukrainie starą polską książkę i ocalić ją wywożąc do Polski… Podana garść przykładów pokazuje że to co wolno a czego nie wolno jest kwestią dość umowną. Czasem plujemy ze złością widząc jak mało wolno nam. Czasem łapiemy się za głowę czytając o tym co bez żadnej sankcji robili nasi przodkowie.
Podstawowy problem który widzę to dramatyczny niekiedy rozdźwięk między tym co uznajemy za prawo naturalne a prawem stanowionym. Dramatyczny rozdźwięk między wysokością lepionych wyroków a społecznymi oczekiwaniami w zakresie karania bandytów.
Co gorsza ten rozdźwięk demoralizuje.
W obecnych czasach legalnych jest wiele rzeczy których normalnemu i kulturalnemu człowiekowi robić po prostu nie wypada. Panuje chora sytuacja w której ludzie muszą co chwila mówić sobie: to jest dobre ale nie wolno. Co gorsza co chwilę ze smutkiem stwierdzamy: to jest niewłaściwe, niemoralne ale nie jest zakazane, nie ma za to dla bydlaków kary…
Problem nasila się w chwili gdy prawo mówi: "wolno" ale sumienie mówi: "nie wolno". I gdy spotykamy ludzi którzy mówią: "chrzanić sumienie, prawo zezwala". I gdy mówią np. naszym dziecion że prawo zezwala...
Albo odwrotnie - gdy rozsądek mówi: "to jest dobre", gdy sumienie potwierdza: "to nikomu nie szkodzi" a w tym momencie prawo mówi: "najpierw przynieś papierek z pieczatką urzędasa".
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
/fragment wiersza Z.Herberta "Potęga smaku" - polecam całość - ładnie ilustruje te moje przemyślenia.../







