Przegrać czy wygrać życie?
- poniedziałek, 25, marzec 2019 15:04
- Andrzej Pilipiuk
Zastanawiam się na ile wyższe wykształcenie staje się dziś pułapką. Kiedyś wiadomo – człowiek zdobył maturę, mógł zostać urzędnikiem w miasteczku czy mieście powiatowym. Skończył studia – był KIMŚ. Dziś magistrzy pracują w handlu, w usługach, „przegrywy” zatrudniają się w szkołach, spory odsetek emigruje a na emigracji pracuje ramię w ramię w kolegami po zawodówkach. De facto - nie potrzebujemy dziesiątków tysięcy „naukowców”. Może pora powiedzieć wprost: Ludzie skończycie studia i nie będzie dla was żadnej oferty. Niektórych prymusów ze średnią 4.8 może przy odrobinie szczęścia przytulić uczelnia – na „śmieciówkę” za marniuchne pieniądze – cała reszta pójdzie robić byle co za byle jaką płacę i spóźniona w budowie kariery o 6-7-8 lat w stosunku do „nieuków” którzy olali „zdobycie papierów inteligenta” i zostali elektrykami, murarzami, fryzjerami, sprzedawcami…
Myślę że większy sens ma praca samokształceniowa, oparcie przyszłego zawodu na swojej pasji – uczynienie hobby – źródłem dochodu, lub terminowanie u mistrzów rzemiosła - zdobycie konkretnych umiejętności w elitarnym zawodzie. Najlepiej pracować tam gdzie liczy się to co się umie lub rekomendacja nauczyciela a nie papierek wystawiany przez urząd…







