Zły las -recenzja

To naprawdę dobry „Zły las”

Najnowszy zbiór opowiadań tzw. „bezjakubowych” zawiera tylko cztery, ale za to obszerne fragmenty rzeczywistości światów Andrzeja Pilipiuka. Autor nawiązuje do starszych tropów, zasygnalizowanych już we wcześniej publikowanych opowiadaniach, np. do Instytutu Kryptozoologii. Z tą instytucją mamy do czynienia w pierwszym tekście pt. „Tajemnica zielonej teczki”. Czasy przedwojenne zostały ukazane z dbałością o szczegóły (choć mnie osobiście zabolało określenie „trepy” użyte w stosunku do weteranów wojskowych; to anachronizm nie całkiem na miejscu). Poszukiwania tajemniczych humanoidów naznaczone są niebezpieczną rywalizacją z Rosją sowiecką. Znajdziemy tu też alternatywną genezę komunizmu – według mnie całkiem logiczną, wbrew pozorom, bo tak chora ideologia w żaden rozsądny sposób nie mogłaby zainfekować takiej rzeszy ludzi. Zaś tytułowa zielona teczka zapewni nielichy wstrząs bohaterce opowiadania – studentce Krystynie, która po ojcu naukowcu odziedziczyła nie tylko zaskakujące wyniki badań...

Ponownie spotkamy się z dysfunkcyjnym poszukiwaczem antyków, Robertem Stormem. Genialna intuicja i nieszablonowe myślenie doprowadzą go do rozwiązania zagadki niezwykłego obrazu. Pilipiuk kolejny raz przypomina zapoznanych twórców międzywojennych, tym razem Stanisława Szukalskiego i grupę artystyczną „Szczep Rogate Serce” oraz polskiego wynalazcę Jana Szczepanika. Nie zdradzę, na czym polega niezwykłość tytułowej „Rozczochranej kochanki”, wspomnę jedynie, że – może nieco odlegle – kojarzy mi się z „Portretem Doriana Greya”...

Opowiadanie „Zemsta Śmieciarzy” to zmagania Storma z bezwzględnym przeciwnikiem. Wszystko oczywiście rozgrywa się w świecie kolekcjonerów i handlarzy antykami, wydawałoby się, pełnym wyższej kultury i dżentelmeńskiego zachowania... Czy Robert poradzi sobie z „mafią śmietnikową”, czy znajdzie sojuszników...? O tym – w książce.

Obok opisów rozbrajającej naiwności Storma, znakomicie bawią jego kłopoty z prawem – niespodziewane aresztowania i rozmowy na posterunku. Czytelnicy z pewnością pamiętają przyjaciela naszego detektywa: policjanta Piotra, który co i rusz wykazuje się anielską cierpliwością, tłumacząc kumplowi rzeczy podstawowe i chroniąc nieszczęsnego idealistę. Trzeba jednak przyznać, że niedzisiejszy idealista kolejny raz pomoże dzielnym stróżom prawa, zmagającym się z nietypową sprawą. Tak to się wszystko w świecie uzupełnia, tworząc sympatyczną harmonię...

„Zły las” - opowiadanie tytułowe – nawiązuje z kolei do innego tekstu: „Wilczego leża”, który przedstawiłam kiedyś jako najbardziej dojrzały z dotychczasowych opowiadań Pilipiuka. Zdanie podtrzymuję, a „Zły las” uznaję poniekąd za kontynuację, choć raczej należałoby powiedzieć, że jest to ten sam fragment wojennej rzeczywistości, przedstawiony z innego punktu widzenia. Bohaterem jest Sławek, chłopak z Wojsławic, który pomaga ukrywającemu się w lesie przyjacielowi. Wojna zmieniła wszystko. Zniszczyła dotychczasowy świat. A ślady dawnych wojen zniszczyły ten kawałek świata... Las jest zły. Działy się tam złe rzeczy i w nim nadal istnieje „złe”. Złe miejsca, złe istoty... Ale nawet w tych nieludzkich czasach zwykłe ludzkie dobro pozwala przetrwać. Sławek spotyka na swojej drodze zło, i to niejedno. I można powiedzieć, że jedno jest większe. Które? Czy to Niemcy w zasadzce, czy to dawne, nadprzyrodzone? (bo nie zapominajmy, że to wciąż fantastyka). Odpowiedź może zaskakiwać...

Warto sięgnąć po ten zbiór, by doświadczyć obcowania z niezwykłością. Łatwo w nią uwierzyć, czytając te opowieści, bo jest tak bliska, że – być może – musnęła nas w przelocie... Przecież, jeśli czegoś nie widać, to nie znaczy, że tego nie ma!

 

podesłała Agnieszka - dziękuję.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/