uraza...

Gdzieś około roku 1985 mój śp. Ojciec kupił angielską wiertarkę udarową. Poszła na nią równowartość całej miesięcznej pensji. (albo i lepiej - do takiej kwoty się przyznał).  Wiertarka służyła czas jakiś - po czym zdechła. Naprawa kosztowała słono (zagraniczne części...). Popracowała i znów zdechła.  

Oddaliśmy ją od innego fachowca który rzecz nam wyjaśnił. Maszyna nie miała ...wyłącznika przeciążeniowego - tj. gdy wiertło się w czymś klinowało to sprzęt zamiast się automatycznie wyłączyć palił silnik. Kilka zaklinowań i kaput. Do tego wewnątrz miała ...plastikowe tryby. Prawdopodobnie na rynki wschodnie firma produkowała sprzęt "po taniości" - o znacznie obniżonej jakości w stosunku do oryginału i taki szmelc kupili nasi "spece" od handlu zagranicznego - serwisom na uciechę... Do tego silnik był zaspawany na stałe w osłonie - nie dało się go rozmontować i przezwoić ani wymienić szczotek. Jednorazowa zabawka. 

Poczuliśmy jakby nam kto napluł w twarz. Równowartość miesiąca harówki za taki bubel...  

Używaliśmy zatem ruskiej wiertarki "Bieł" - niestety nie miała udaru. Po upadku komuny kupliśmy Boscha. Wiertary ruska i niemiecka mają ponad 30 lat i służą do dziś - przy pracy nie zepsuły się nigdy. 

*

Na allegro jest szlifierka - idealnie taka jak potrzebuję do moich prac. Cena - baaardzo przystępna. dokładają gratis tasmy papieru śsciernego. I tylko ta znajoma nazwa na obudowie...   

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/