Jeszcze o księdzu Jankowskim...
- czwartek, 03, styczeń 2019 12:45
- Andrzej Pilipiuk
- Andrzej Pilipiuk
Moim zdaniem zarzuty jakoby ksiądz Jankowski kapelan stoczniowców był pedofilem są rówie dęte jak poprzednia próba zrobina z niego homoseksualisty.
PO PIERWSZE.
Ksiądz był pod nieustanną obserwacją SB od końca lat 70-tych kiedy to zaangażował się w odbudowę kościoła św. Brygidy. W okresie gdy zaczął odprawiać msze dla stoczniowców otoczono go wianuszkiem co najmniej 16 kapusiów. Kablowali na niego współpracownicy, inni księża, znajomi. W budynkach parafii kilka razy znajdował i niszczył urzadzenia podsłuchowe. Był też regularnie ciągany na "rozmowy wychowacze". W IPN zachowała się obszerna dokumentacja z inwigilacji.
Gdyby ksiądz miał tak nieortodoksyjne "zainteresowania" zostało by to szybko wykryte i z całą pewnością wykorzystane... Albo płaciłby informacjami albo zorganizowano by wielki pokazowy proces...
PO DRUGIE
Komuna, postkomuna i michnikowszczyzna nienawidziły księdza. Komuna za jego działalność w Solidarności, michnik i jego ferajna za brak uległości i parokrotne wypominanie 'braciom starszym" ich zbrodni i łajdactw. Atakowano go też za szopki i groby Pańskie w których przemycał symbolikę narodową, patriotyczną, polityczną...
Gdyby był cień dowodu na jego pedofilię - uderzono by na pocz. lat 90-tych. Były to czasy gdy kolesie w rodzaju michnika i urbana byli u szczytu potęgi a ich gazety dziś zdychające i zepchnięte na margines mialy setki tyś. zaangażowanych czytelników. Domniemane ofiary -wówczs już pełnoletnie - miały gdzie pójść.
Dodatkowo w "Nie" i w "wybiórczej" pracowali dawni fnkcjonariusze SB i ich TW. zakładam że mieli nadal kontakty w służbach i dostęp jeśli nie do archiwów to do mikrofilmów teczek. Tymczasem gazeta urbana wykpiwała raczej próby biznesowe księdza - produkcję wody mineralnej i wina "Monsignore" oraz budowę ołtarza bursztynowego z suowca przekaywanego przez celnkow z konfiskt na granicy..
PO TRZECIE
Lata 90-te to okres intensywnej walki i nagłaśniania przypadków pedofili. Nie cackano się - "Wprost" w serri artykułów opisywał pedofilską ośmiornicę z dworca centralnego w Warszawie. Przebąkiwano o udziale w niej polskich celebrytow. Potem była afera z chórem w Poznaniu. Nikt nie bał się pisać że homoseksualiści stanowią wiekszość pedofilów. Wyborcza nie bała się jeszcze lobby gejowskiego i obnażała co się dzieje w warszawie - np reportażem "na tej ulicy go nie ma" pokazywali problem homoprostytucji nastolatków.
Był to też okres nasilającej się walki z kościołem. Gdyby był cień dowodu, albo gdyby ktoś wpadł na taki pomysł - tę bombę odpalono by wtedy.
W tym momencie mamy brutalny lincz na nieboszczyku prowadzony gównie siłami bezimiennych netowych hejterów...
*
Owszem uważam że powinno być przeprowadzone szczegółowe dochodzenie w sprawie. Generalnie na tym blogu nie raz zaznaczałem swoje stanowisko: Zero tolerancji. Ale znim się kogś odstrzeli potrzebny jest dowód winy. Albo chociaż konkretne domniemanie...







