O jaruzelskim...
- niedziela, 16, grudzień 2018 15:01
- Andrzej Pilipiuk
Rocznica stanu wojennego rozbuchała emocje... Miłośnikom generała przypomne tylko jeden fakt:
Przez pierwsze dni stanu wojennego nie jeździło pogotowie ratunkowe - po pierwsze nie było jak go wezwać, po drugie pogotowie nie miało nocnych przepustek a obowiązywała godzina milicyjna. Do tego lekarze nie mieli nocnych przepustek - ci którzy mieli nocny dyżur nie mieli jak dotrzeć do szpitali. Inni nie mieli jak wrócić do domów - koczowali w szpitalach nawet po kilka dni. Dopiero na trzeci lub czwarty dzień ogłoszono że wolno wyjść z domu i poprosić patrol o wezwanie pogotowia przez radiotelefon. Było to rozwiązanie dość ryzykowne - bo partolom pozwolono strzelać bez ostrzeżenia (choć nie są znane przypadki).
W ciągu doby pogotowie tylko w Warszawie podejmuje ok 1000 interwencji. Jakiś odsetek to ratowanie życia. Gdy masz zawał, udar, atak wyrostka robaczkowego, gdy nagle zaczyna się poród z powikłaniai etc - bez szybkiej pomocy pogotowia w większości przypadków UMRZESZ. Sorry. Mając lekarza w tej samej klatce bloku trochę zwiększasz swoje szanse - ale lekarz najczęściej nie ma w mieszkaniu odpowiedniego sprzętu...
JARUZELSKI WYŁĄCZAJĄC TELEFON 999 ZABIŁ (w skali kraju) OK 1-2 TYŚ OSÓB.







