Z kuźni
- niedziela, 25, listopad 2018 08:35
- Andrzej Pilipiuk
Noc z czwartku na piątek też zapowiadała się zupełnie zwyczajnie. Śliwki dojrzewały, więc wieczorem egzorcysta wyparzył beczki na zacier. Potem postał sobie przy bramie, a jak mu się znudziło posiedział na wraku siewnika. Potem przyszedł Semen i przyniósł wędzoną słoninę. Pod taką zagrychę grzech było nie wypić, więc trochę wypili. Potem wypili na drugą nogę. Wreszcie ponieważ wieczór był naprawdę przyjemnie ciepły, a bimberek dodatkowo rozgrzewał starcze ciała, zalegli na ganku nakryci końskimi derkami. Z oddali wiatr niósł metaliczny łoskot, to w remizie odbywała się potańcówka. Poza tym nic nie mąciło spokoju… Była może druga w nocy gdy upiorny krowi ryk wstrząsnął Starym Majdanem wyrywając mieszkańców ze snu. Jakub też się ocknął. Nasłuchiwał przez chwilę.
-Krowa zombie robi rzeźnię na dyskotece – ocenił fachowo. – Ano nic, jak będą potrzebowali pomocy, to przecież wiedzą gdzie mieszkam i kogoś po mnie przyślą…
-Co się stało? – wymamrotał zaspany Semen.
-Nic – uspokoił go przyjaciel. – Czyjaś chudoba właśnie wyręcza nas w redukcji pogłowia okolicznych dresiarzy.
-Aaaa, to w porządku… - kozak nasunął głębiej na czoło swoją wyleniałą papachę i zasnął.







