z kuźni
- sobota, 24, listopad 2018 06:17
- Andrzej Pilipiuk
Przez kolejne dni nic się nie działo. Życie na wsi toczyło się spokojnie niczym leśny strumyk p kamieniach. Jakub swoim zwyczajem wstawał koło południa, pił poranny bimber, albo wino, potem spędzał czas leżąc pod jabłonką i rozmyślając, a gdy nie miał ochoty na wysiłek to tylko leżąc. Czasem przeszedł się po wsi sprawdzić czy wszyscy przestrzegają norm odnośnie trzymania kur na zamkniętych wybiegach i w razie czego od razu korygował niedopatrzenia. Niekiedy zaszedł do lasu oszacować pogłowie dzikiej zwierzyny. Po obiedzie odpoczywał pod śliwką doglądając procesu dojrzewania owoców… Od czasu do czasu zachodził do niego Semen, spędzali wówczas przyjemnie czas, konsumując alkohol, piekąc wróble na szprychach rowerowych i wiodąc filozoficzne dysputy.
Uwielbiam to nasze proste, pracowite, pożyteczne wiejskie życie – myślał sobie nie raz gdy oparty o płot wodził spojrzeniem po okolicy. - Po cholerę cała ta elektryczność, komputery, telefony? Po co wzrok męczyć i ślepić w telewizor, by dowiadywać się różnych obrzydliwych rzeczy? Niech wielki zły świat pędzi ku samozagładzie beze mnie. Nasza chata z kraja!






