O standardach
- piątek, 23, listopad 2018 21:17
- Andrzej Pilipiuk
Co wiemy o aferze KNF? Biznesmen z korzeniami w ubecji poszedł do ważnego urzędasa z dyktafonem w kieszeni. Urzędas zasugerował mu że w programie naprawczym banku warto by zatrudnić pewnego prawnika. Miał też na kartce napisać 1% - co mogło być sugestią wysokości łapówki lub wynagrodzenia dla tegoż prawnika. Biznesmen kartki nie ma. Z rozmowy niewiele wynika. Z upublicznieniem nagrania czekał wiele miesięcy – co świadczy o nim raczej źle. Chciał z "kompromatu" zrobić środek przetargowy?
PiS zareagował krótko i konkretnie – urzędas został zdjęty ze stanowiska natychmiast po ujawnieniu sprawy. Niczego mu jeszcze nie udowodniono, afera prawdopodobnie jest dmuchana i sąd go oczyści – ale reakcja partii jest konkretna. Podejrzenie -nawet formułowane przez mętownię z gazety wybiórczej- oznacza natychmiastowe odsunięcie ze stanowiska.
Porównajmy z aferami czasów PO… Z chronieniem „naszych ludzi” za wszelką cenę. Z uchwalaniem nowego prawa o materiałach z prowokacji, byle tylko taśmy od sowy nie mogły być dowodem przeciw „swojakom”. Porównajmy z aferami SLD gdy ustępujący prezydent kwaśniewski pospiesznie ułaskawiał prawomocnie skazanych kumpli przekrętasów…







