O pluciu

Jest taka pisarka nurowska. Nie powiem - pracowita - napisała kilkanaście książek. Podobno nawet niezłych. Od jakiegoś czasu pani ta zamiast poświęcać się pracy zajmuje się opluwaniem aktualnej ekipy rządzącej. 

Szereg jej mocno kuriozalnych wypowiedzi widzieliśmy ostatnio w necie - a dziś czytam o jej kolejnym wyskoku...

https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/maria-nurowska-o-wyborcach-pis-prostacy-doły-społeczne-kupione-za-500plus/ar-BBNrXFt?ocid=spartandhp

Jak to widzę? Problemy z alkoholem ma w Polsce kikaset tyś ludzi. Siłą rzeczy i prawem statystyki część 500+ zostanie przechlana. Część posłuży zakupowi starych aut by rodzina mogła raz w tygodniu dotoczyć się do kościoła. A większość zostanie wydana na jedzenie, prąd, czynsze etc. Jakiś odsetek rodzin pojedzie pierwszy raz w życiu nad morze i bedzie wkurzać różnych celebrytów samą swoją obiecnością...  

A teraz kwestia zasadnicza - skąd się w Polsce wzięły te doły społeczne? Skąd ludzie biedni - choć niepijący? Skąd ludzie którzy kiedyś nie pili a potem nieoczekiwanie się stoczyli? 

Moim zdaniem za 90% patologii odpowiada bieda. Bieda którą w Polsce wywołano sztucznie i sztycznie sią ją konserwuje. Są rodziny które przed 500+ musiały wyżyć z jednej pensji - z przysłowiowych 1200 na rękę. Są ludzie którzy ubierali się przez lata wyłącznie w lumpexach. Którzy nigdy nie kupowali nic nowego w sklepach. Są i tacy których rodzice czytali, ale dla nich książka była już zbędnym luksusem i których dzieci wychowały się w domach bez książek.  

Nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Przyczyny biedy są przeróżne. Zawinione i niezawinione. 

Sa ludze którzy za komuny skończyli szkoły zawodowe - byl ślusarzami, dekarzami, mechanikami pracownikami PRG-ów. Upadek komuny zostawił ich na lodzie. Człowiekowi ze wsi bardzo trudno zaczepić się w mieście - gdzie wynajem byle kawalerki kosztuje tyle ile za miesiąc pracy wezmą na rękę. Często ich wiedza była w mieście zbeda - genialny mechanik od "ursusów" ożywiający na wsi każdy trup traktora w mieście raczej nie miał czego szukać w warsztatach samochodowych. Czasem ze wsi po prostu trudno było wyjechać do roboty - bo trzeba było zająć się starymi rodzicami, czy młodszym rodzenstwem. Czasem i w mieście nie było zapotrzebowania na ich usługi - tam także zamykano zakłady. 

Są ludzie którzy mieli naście lat gdy komuna padała. Moje pokolenie. Nie było programów stypendialnych, szkoły przyzakładowe z internatami likwidowano. Młodzi ludzie czesto kończyli edukację na podstawówce. Niby były jeszcze zawodówki, technika, licea - ale często do miasta było za daleko, miasotwi krewniacy niechętnie udzielali gościny biednym krewnym. 

Powstawał zaklęty krąg wiejskiej biedy - gdzie 3 pokolenia żyły z cienkich emerytur i rent seniorów rodu, gdzie jedyna dostepna praca była ciężką fizyczną harówką na czarno i za marne grosze. Gdzie już nie dało się żyć z 2-3-4 hektarowych spłachetków ziemi. I gdzie najlepsze pomysły rozbijały się o twardą rzeczywistość strukturalnego bezrobocia. 

Setki tysięcy ludzi pogubiło się w tym wszystkim i potłukło jak szklanki... Powstała szeroka niejednorodna kategoria ludzi z różnych przyczyn wykluczonych. Rządy tuska dodatkowo to zakonserwowały - ten okres to budowa zbędnych stadionow za miliardy złotych a jednocześnie likwidacja połączeń komunikacyjnych z "polską B", zamykanie szkół (rza reżimu tuska zlikwidowano ok. 1800 szkół głównie filialnych szkół wiejskich na prowincji) i 800 tyś niedożywionych dzieci...  

Program 500+ jest głęboko niedoskonały ale daje społeczeństwu szansę na złapanie oddechu. Za tym powinny iść sensowne programy aktywizacji zawodowej, oraz ulg dla biznesu inwestującego w regionach zacofanych gospodarczo i społecznie. Powinna się rozwijać sieć dróg i połaczeń komunikacyjnych. Jeśli nawet spiszemy moje pokolenie na straty - powinna powstać szansa dla ich dzieci - stypendia, etc. Mozliwść odbycia stażów, zdobycia zawodu etc. Tego w zasadzie nie ma. To co jest organizowane nie sprosta zadaniom. 

*

Pisarz to zawód szczególnego zaufania społecznego. Pani nurowska jako pisarka powinna raczej upomnieć się o tych ludzi, a nie pluć na "wiejskich ćwoków".

Jak ja to widzę? Kobeta od lat obrazac się w kręgach i sferach. "Pani" z wielkiego miasta - chętnie podkreślająca swoje arystokratyczno- oficerskie pochodzenie snobizuje się na przedstawicielkę elity. Jednocześnie co chwila pokazuje swoją żałosną małość i skarlenie duchowe... Nienawidzi PiSu, nienawidzi biedoty, nienawidzi ludzi którzy przegrali, nienawidzi swoich bliźnich. Tych biedniejszych, czasem głupszych, gorzej ubranych, albo takich którzy ugięli się pod ciężarami jakich ona nawet nie umie sobie wyobrazić...  

Wiecznie syty nie zrozumie głodnego.  

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/