przemyślenia...
- wtorek, 14, sierpień 2018 23:29
- Andrzej Pilipiuk
1) jestem człowiekiem otwartym i w moim mniemaniu bardzo tolerancyjnym. Może nawet nadmiernie tolerancyjnym? Uważam ze każdy powinien sobie szukać szczęścia po swojemu - najwyżej rozwali sobie łeb o ścianę albo o sufit, albo przetrąci inne części ciała np. o kaloryfer. Zasadniczo granicą tych poszukiwań jest dobro drugiego człowieka, lub dobro ogółu. Robi mi się szczególnie przykro w przypadkach gdy ludzie szukający swojego szczęścia depczą mi po odciskach albo chcą się poczęstować moimi dobrami.
Jestem przeciwnikiem narkotyków - gdyż są to substancje wpływające na świadomość na tyle destrukcyjnie że narkoman czy to naćpany, czy na głodzie stanowi poważne zagrożenie dla innych. Byłbym za znacznie ostrzejszym karaniem za chlanie w miejscach publicznych i wszelakie czyny karalne których dany osobnik dopuścił się po pijanemu.
2) Wierzę w solidaryzm klas społecznych - ideę sformułowaną przez Romana Dmowskiego - później rozwijaną przez Aleksandra i Dymitra Stołypinów. Dlatego w przeciwieństwie do ortodoksyjnych korwinistów uważam że pewne elementy opieki społecznej państwo musi zagwarantować.
zarazem postrzegam zasadniczą odmienność etosów klas i grup społecznych co skłania mnie do umiarkowanego izolacjonizmu - jestem przeciwnikiem forsownej integracji różnych środowisk, zwłaszcza odwołujących się do różnych tradycji. Efekty mogą być opłakane - czego przykłady widziałem tyle razy że mi zbrzydło.
Zarazem uważam że prawa wynikają z wypełnienia obowiązków wobec wspólnoty - dopuszczam możliwość całkowitego wykluczenia osób lub grup z systemu państwowej opieki.
3) Uważam że istnieje prosta piramida świadczeniobiorców. Mężczyzna ma obowiązek utrzymywać i otaczać opieką w pierwszej kolejności swoją rodzinę. Jeśli po zaspokojeniu tych potrzeb pozostają wolne środki może wesprzeć kolejno: dalszych krewnych, przyjaciół, sąsiadów (wspólnota miejsca zamieszkania), współwyznawców (dobroczynność w obrębie parafii, kościoła, sekty etc.) a jak coś zostanie ewentualnie - nieznajomych w potrzebie.
Sytuacja w której zdzierane ze mnie podatki idą na renty i mieszkania socjalne dla meneli którzy potem szczają mi na klatce, jest moim zdaniem patologią systemu. Sytuacja w której ludność autochtoniczna musi łożyć na utrzymanie hord imigrantów-nierobów podobnie. Sytuacja w której imigranci zabierają się za podpalanie kraju który ich przyjął, by zrobić w nim syf jak ten przed którym uciekli jest dla mnie moralnie ohydna i niedopuszczalna.
4) Polska jet krajem liberalnym, nieomal libertyńskim. Wolno tu niemal wszystko a głosiciele kompletnie zoologicznych poglądów brylują w TV lub produkują się w necie nie podlegając żadnym ograniczeniom. Artykuł 255 KK, jest w Polsce przepisem de facto martwym. Podobnie artykuł 256 KK. Władze i sady mają to głęboko w d... Obok czynów ujętych w kodeksach mamy bardzo szeroką strefę cienia - tj. działania i wypowiedzi znajdujące się na granicy prawa ale jeszcze nieinteresujące dla prokuratury. Dlatego legalnie działają u nas organizacje neotrockistowskie, neostalinowskie, a na drugim biegunie faszyzujące czy oparte na idei nazistowskiej. (swoją drogą znajomość podstaw ideologii totalitarnych jest w Polsce na żenująco niskim poziomie).
W tej sytuacji uważam że nie należy się oglądać co jest legalne a co jeszcze nie jest zdelegalizowane tylko posługując się smakiem i zdrowym rozsądkiem decydować kogo zaprosimy do naszego stołu...








