o szkole
- poniedziałek, 04, czerwiec 2018 22:56
- Andrzej Pilipiuk
Szkoła de facto staje się zbędna. Kiedyś było to okno na świat, autentyczny kaganek oświaty. w szkole dzieciak ze wsi dowiadywał się rzeczy których nigdy nie usłyszałby od prawie niepiśmiennych rodziców. Dziś mamy tv, mamy net...
Szkoła by przetrwać musi przejść diametralne zmiany - i to w dodatku nie mam pojęcia w jakim kierunku.
przykład - informatyka.
gdy jesienią 1989 szedłem do L.O. była w nim pracownia informatyczna. Tylko że i dyro i wicedyro byli matematykami więc uznali że klasie humanistycznej kontakt z komputerem jak i z językiem angielskim jest zbędny... Była to dla nas bardzo dotkliwa szykana i powód by obu dziadów szczerze znienawidzić. Nikt z nas nie miał prawdziwego kompa w domu. Nieliczni mieli jakieś tam "Atari 800" czy "Commodore 16" do prostych strzelanek - a tam były timexy i jeden PC. W szkole prywatnej z którą miałem sporadyczny kontakt informatyka była dla wsjech od pierwszej klasy i to ze dwie godziny tygodniowo.
Tak było te niemal 30 lat temu. Zmieniła się epoka... Czy dziś informatyka w ogóle jest w szkole potrzebna? Idzie w to masa kasy - sprzęt kosztuje, nauczycielom trzeba płacić. KAŻDY dzieciak ma dziś kompa w domu. Używają go na co dzień. Instalują programu, uczą się ich obsługi jedni od drugich. Niektórzy szybciej niż nauczyciele.
Geografia kiedyś uczyła wiedzy o świecie - dziś jeden film podróżniczy da więcej...
Historia - mamy fafnaście miesięczników historycznych, kosztują grosze, są z fajnymi ilustracjami... kto chce doczyta artykuły które mu epoki i epizody objaśnią lepiej niż podręcznik. a kto ciekaw odpala youtoube...






