Podsumowania Smoleńskie
- czwartek, 21, marzec 2013 22:00
- Andrzej Pilipiuk
ok. Teraz zdejmujcie koszulki z podobizną wujka tuska, wyłączacie TVN, odkładacie wyborczą i dajecie ni 5 minut. Spróbujecie pomyśleć samodzielnie - tzn. tak jak ja Wam powiem ;) nie anty-pisowsko ale piso-sceptycznie. (tak wiem zaboli - ale tylko 5 minut).
1) Jestem pewien że i nasi i ruskie od razu wiedzieli co się tam stało. Nie twierdzę że obie strony wiedziały wcześniej. Jestem jednak przekonany że samolot z takimi pasażerami leciał na solidnej "uwięzi". Monitorowany w czasie rzeczywistym. I że 5 minut po katastrofie Tusk już wiedział: wypadek, zamach, przyglebienie czy wybuch. Zakładam że są ludzie którzy posiadają wiedzę o istnieniu i charakterze "uprzęży".
2) Kompletnie nie pasuje mi ten trotyl - uważam że ruskie służby zrobiłyby to finezyjniej. Jeśli trotyl był przyczyną to sprawcą musiał być jakiś kompletny kretyn - w rodzaju agrobombera z Krakowa. Albo amator który nie miał dostępu do niczego lepszego. Albo frajer który w razie czego pójdzie siedzieć za zamach - bo jeśli zamach zostanie udowodniony to kogoś wsadzić będą musieli. np młodego wyrywnego ruskiego pilota którego przyjaciel zginął bombardując Gruzję zestrzelony polską rakietą i który postanowił osobiście...
3) Jeśli zrobili to nasi - a ruskie dowiedzieli się po fakcie to zapewne się wkurzyli. I mogli powiedzieć donkowi wprost: naplułeś nam do zupy, ale na nasz stolik gapi się cała restauracja, więc by nie robić skandalu my cię kryjemy - ale oczywiście nie za darmo. I rachunek za pomoc jest na pewno wyższy niż te 1,2 miliarda długów Gazpromu które III RP umorzyła.
4) Jeśli zrobili to ruskie a nasi dowiedzieli się po fakcie to cholera wie jak tę żabę zjeść. Tzn. być może donek i gajowy są patriotami i uznali że dla dobra kraju będą udawali że nikt nie pluje tylko deszcz pada... (my mohery tak mamy że szukamy w ludziach dobra...)
5) jak się dogadali przed to oczywiście ruskie i tak wystawili rachunek - i to pewnie zawierający multum ukrytych opłat, prowizji i odsetek.
6) w kwestii Smoleńska jestem prawie przekonany że doszło do zamachu - ale czekam na dowód ostatni - wyniki badań ubrań i rzeczy osobistych ofiar. Tzn. to jest moja ostatnia wątpliwość. Niezależny zespół nie ma dostępu do wraku, skrzynek, większości nagrań, ani ciał ofiar. Natomiast rodziny - przynajmniej rodziny "pisowców" - na pierwszą prośbę Macierewicza dostarczyłyby choćby i 10 kilogramów rzeczy osobistych ofiar.
7) A tam jest wszystko - i trotyl, i opalenia, i można zrobić analizę mechanoskopową jak powstały uszkodzenia i rozerwania. Jedyny dostępny materiał w Wrakowiska praktycznie od początku w polskich rękach. Nie wiem czy ktoś był na tyle cwany by to od razu zapakować hermetycznie ale kto wie. Badania i amen. Pozamiatane. Ostateczny i niepodważalny DOWÓD. Bo racja nie leży pośrodku.
8) Jeśli Macierewicz tego nie zbadał to jest idiotą. Jeśli zbadał, nie ma śladów, ale pcha się uparcie w teorię wybuchu to jest idiotą. Ponieważ nie uważam go za idiotę sądzę że badania już wykonano i teraz czekają na odpowiedni moment by przygwoździć nimi ekipę tuska.
albo po cichu rozpylają na tym trotyl - bo i tego nie można wykluczyć.
albo weszli do gry, zdradzili Jaro i dogadują się z tuskłym ile jest gotów zapłacić by te wyniki nie ujrzały światła dziennego przed wyborami.
9) niezależnie od wszystkiego skala niewyobrażalnych zaniedbań przed i po katastrofie była tak ogromna że kupa luda powinna iść siedzieć. w pierwszej kolejności nasz BOR.
10) niezależnie - wypadek czy zamach - rzeczpospolita oblała egzamin z kretesem - skoro nie dopilnowano nawet by zwłoki trafiły do odpowiednich trumien... I za to ktoś też powinien iść siedzieć. Proponuję zacząć od baby która łgała z mównicy sejmowej o przekopywaniu ziemi metr w głąb. W moim odczuciu dokonała profanacji mównicy sejmowej.
11) niezależnie od tego czy rząd jest umoczony w zamach i abstrahując od oceny ich działań w związku z tragedią uważam te ekipę za wyjątkowych palantów. I liczę że kaczyści poprzegryzają im gardła.
12) nie podobali mi się jeszcze zanim wprowadzili wat na książki.









