o lewicy

Taki wyimek z mojej wyowiedzi w pewnej dyskusji...

 

 

 

Co daje ludziom przynależność do skrajnej lewicy czy tzw. subkultur gniewu?

Ludzie bywają słabi a w zderzeniu z rzeczywistością okazują się krusi. Znałem niejednego który stłukł się jak szklanka.
sam parę razy dostałem w łeb od życia i długo lizałem rany. Ogromny odsetek populacji okazuje się zbyt słaby by samodzielnie brać się za bary z rzeczywistością. Potrzebujemy pomocy rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów z pracy etc. 

Często potrzebujemy zewnętrznych źródeł siły. Wierzący znajdują je w religii. Wojujący ateiści są jak bezdomne psy pozbawione nie tylko budy i miski ale też Pana. By przetrwać łączą się w sfory... 

Przynależność do organizacji - najlepiej groźnych i radykalnych daje poczucie przynależności. Daje wrażenie że mamy za plecami zwarty mur sojuszników. Przełamuje samotność i poczucie wykluczenia. Wykluczeni znajdują grupę która ich nie tylko akceptuje ale też autentycznie potrzebuje. I która pozwala ukierunkować ich energię na konkretne działania które wydają się prowadzić do szczytnych celów. 

w pakiecie dostają ideologię - prostą (bo pisaną dla głąbów) ale obiecującą zbudowanie nowego lepszego świata albo chociaż rozwalenie starego. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/