o lewicy
- czwartek, 22, marzec 2018 05:59
- Andrzej Pilipiuk
Taki wyimek z mojej wyowiedzi w pewnej dyskusji...
Co daje ludziom przynależność do skrajnej lewicy czy tzw. subkultur gniewu?
Ludzie bywają słabi a w zderzeniu z rzeczywistością okazują się krusi. Znałem niejednego który stłukł się jak szklanka.
sam parę razy dostałem w łeb od życia i długo lizałem rany. Ogromny odsetek populacji okazuje się zbyt słaby by samodzielnie brać się za bary z rzeczywistością. Potrzebujemy pomocy rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów z pracy etc.
Często potrzebujemy zewnętrznych źródeł siły. Wierzący znajdują je w religii. Wojujący ateiści są jak bezdomne psy pozbawione nie tylko budy i miski ale też Pana. By przetrwać łączą się w sfory...
Przynależność do organizacji - najlepiej groźnych i radykalnych daje poczucie przynależności. Daje wrażenie że mamy za plecami zwarty mur sojuszników. Przełamuje samotność i poczucie wykluczenia. Wykluczeni znajdują grupę która ich nie tylko akceptuje ale też autentycznie potrzebuje. I która pozwala ukierunkować ich energię na konkretne działania które wydają się prowadzić do szczytnych celów.
w pakiecie dostają ideologię - prostą (bo pisaną dla głąbów) ale obiecującą zbudowanie nowego lepszego świata albo chociaż rozwalenie starego.





