Warszawiacy się nie boją?

Snując się po stolicy trafiłem na plakat informujący mnie że „Warszawiacy nie boją się sąsiada uchodźcy”. Popatrzyłem na niego i zadumałem się. Szwedzi się boją, niemcy się boją, Francuzi się boją ale my się nie boimy. A dlaczego się nie boimy? Odważni tacy jesteśmy? Nie. My się nie boimy bo chwilowo nie musimy.

Dzięki w miarę rozsądnej polityce obecnych władz nie ma u nas ani niekontrolowanego najazdu obcych ani niemiaszki nie byli w stanie wepchnąć nam kontyngentu swoich niechcianych „gości”. Problem w tym że plakatu tego nie nalepiła żadna agenda rządowa by się pochwalić jak PiS dba o nasze bezpieczeństwo ale jest on dziełem „Centrum Wielokulturowego”. Co to za organizacja? Ulokowali się na Pradze Północ. Na ich stronie czytamy m.in.

Misją Centrum Wielokulturowego w Warszawie jest pomoc w zapobieganiu marginalizacji społecznej migrantów, a także przeciwdziałanie istotnym zagrożeniom stojącym przed współczesną metropolią europejską, a wynikającym z niewiedzy i stereotypów większości i mniejszości (nieznajomości kultur, światopoglądów, obyczajów i praw).

Ergo – wydaje mi się że to bardzo pożyteczna organizacja. Jak przyjadą do nas dżichadyści to w centrum dowiedzą się że w Polsce mamy inne obyczaje i tu nie należy podrzynać gardeł niewiernym, podkładać bomb na koncertach, rozjeżdżać ludzi ciężarówkami, ani gwałcić naszych dziewcząt na basenie. Zapewne centrum walcząc z marginalizacją poinformuje ich gdzie mogą dostać zasiłki i jak mogą dostać mieszkania… I że na razie nie dostaną samochodów. Cool.

Szczerze powiedziawszy i ja bym się tam wybrał – wydaje mi się bowiem że przesiąkłem jakimiś obrzydliwymi stereotypami. Na przykład:

Wydaje mi się że jeszcze jakieś 20 lat temu nie było w Europie zamachów terrorystycznych. I jakoś nie mogę pozbyć się prymitywnych podejrzeń że to podkładanie bomb jakoś wiąże się z islamem. A przecież nie każdy terrorysta to islamista – Brevik był Norwegiem.

 Do tego wydaje mi się że obrzezanie kobiet jest u muzułmanów powszechne i nie umiem jakoś przejść do porządku dziennego nad ubojem rytualnym na mięso halal. W dodatku nie umiem wykrzesać z siebie tolerancji do niewolnictwa i pedofilii – nawet mając za pozytywny przykład samego proroka Mahometa… Myślę że tam by mi pokazali twarde dane liczbowe – np. że nie wszyscy muzułmanie okaleczają córki – 7-15% już tego nie robi. I że z tym niewolnictwem to w zasadzie pomówienia – w Europie żyje kilkanaście milionów islamistów a niewolników trzymają nie więcej niż 40-50 tyś. I tak dalej i tak dalej…

O czym jeszcze mógłbym podać? O np. Nie rozumiem też przypadku niegdysiejszego pieszczoszka gazety wybiórczej „antyfaszysty roku” – Simona Mola. To znaczy rozumiem że w jego ojczyźnie AIDS leczyło się sypiając z białymi kobietami i po prostu zagrożony śmiertelną chorobą ratował się nad Wisłą jak umiał. Ratował się intensywnie - zaraził szesnaście, jedenaście go za to pozwało, a jedna miała szczęście i wirusa nie złapała. Oczywiście wiem że należy szanować medycynę naturalną zwłaszcza tą pochodzącą od innych kultur - ale mam ciemniackie wątpliwości co do skuteczności, a nawet legalności tej terapii. Dzikus ze mnie „faszysta” i „rasista”.  

Może tam by mi wyjaśnili że to co mnie dziwi, mierzi, oburza i wywołuje obrzydzenie to  zwykłe nieszkodliwe różnice kulturowe i że taka różnorodność jest piękna? Ano poczytajmy dalej:

Chcemy uczynić Warszawę, jako najbardziej zróżnicowane kulturowo i narodowościowo miasto w Polsce, kolebką wspierania dialogu międzykulturowego, wzmocnić stosunki dobrosąsiedzkie, promować różnorodność oraz zapobiegać dyskryminacji i mowie nienawiści.

Znaczy się zamkną wreszcie portal prawy.pl za antysemicki i antyukraiński hejt na ich froum? I gazeta.pl też ma swoje za uszami...I kresy24 i jeszcze... Cool. 

 Warszawa ma bogate tradycje multikultowe. Przed I wojną ubogacali nas nasi starsi bracia – Rosjanie. Walcząc z ciemniackim katolicyzmem postawili nam 47 cerkwi i kaplic prawosławnych. Dbali o naszą różnorodność genetyczną – na warszawskiej Pradze ulokowali koszary na 40 tysięcy luda, a że popyt wywołuje podaż to i dziś niektórzy mieszkańcy tej części stolicy mają smagłą cerę i skośne oczy. Za carskich czasów nawet szyldy były dwujęzyczne. Rosjanie dbali też o parytety – w urzędach odpowiedni procent musieli stanowić cudzoziemcy. W historii miasta z tego okresu zapisało się też mocno kilku niemców w służbie carskiej. Wydaje mi się jedynie że nie było wówczas dialogu tylko długi monolog wygłaszany po rosyjsku. Ten niezwykle ciekawy projekt długofalowego oddziaływania na społeczeństwo zniweczyła wojna…

Jeśli chodzi o promowanie różnorodności w późniejszych okresach - też mamy bogate tradycje – np. po wojnie komuniści osiedlili na Szmulkach przedstawicieli mniejszości Romskiej. Doskonale pamiętam z dzieciństwa nasze nazwijmy to „stosunki sąsiedzkie”. O szczegółach na wszelki wypadek nie będę pisał bo skoro centrum walczy z mową nienawiści – nie chcę tym szlachetnym ludziom dokładać niepotrzebnej roboty…  

*

 Warszawiacy się nie boją? Być może. Ale czy ktoś ich pytał o zdanie? Czy są jakieś statystyki, wyniki sondaży, może sond ulicznych? Nie ma – a w każdym razie centrum się nimi nie chwali… A powiedzmy sobie szczerze chyba powinno.  

Czy Polacy się boją? A to akurat sprawdzono. Portal dla byłych michnikoidów oko.press podał że: 

80% Polaków uważa imigrantów za zagrożenie dla bezpieczenstwa, 75% nie zaakceptowałoby muzułmaninia jako członka rodziny, 71% nie chce w europie imigracji z krajów muzułmańskich, 60% uważa że imigranci stanowią zagrożenie dla naszego kraju, 30% obawia się że zabiorą nam pracę

i tyle  temace...  

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/