Ostatni adwokat, ostatni sojusznik.

Warto przypomnieć: Polska jest dla Ukrainy nie tylko sąsiadem i rynkiem pracy – ale także  adwokatem i sojusznikiem. Jedynym sojusznikiem na którego mogą liczyć. Nie „jedynym liczącym się” ale po prostu jedynym. Mimo zaszłości historycznych udzielaliśmy Ukrainie pomocy za każdym razem gdy działo się źle. U progu lat 90-tych, podczas pomarańczowej rewolucji, i na Majdanie. Szkoliliśmy ich lekarzy w zakresie medycyny pola walki. Leczyliśmy rannych z Majdanu i ATO w szpitalach Rzeszowa i Lublina. 

Dlaczego? Bo Polacy tak mają… Bo pamiętamy czym jest samotna walka z Rosją czy to carską czy sowiecką. Bo wiemy kto jest naszym wspólnym i odwiecznym wrogiem. Bo od wieków pomagamy narodom napadniętym i skrzywdzonym.

Czy Ukraina stanowi dla Polski tarczę ochronną i „strefę buforową”? Za pewnością do pewnego stopnia tak – Rosja dopóki nie zgniecie Ukrainy raczej nie zaczepi nas. Z drugiej strony – ta strefa buforowa jest bardzo nieszczelna – gdyby przyszło co do czego federacja rosyjska bez problemu uderzy  na nas z Białorusi i Obwodu Kaliningradzkiego.

                Problem  tym że ten niepisany sojusz Polski i Ukrainy stopniowo się wypala. Dzieli nas Wołyń. Dopóki w kult UPA i Bandery zaangażowane były mniejsze i większe organizacje „patriotyczne” – można było na to przymykać oko – ostatecznie w każdym narodzie znajdą się wariaci, idioci, ruscy agenci, prowokatorzy. Także i u nas działa szereg proputinowskich środowisk pseudo-kresowych i fabryk trolli. Oni będą działali przeciw naszym krajom i tak by nasze narody maksymalnie skłócić.

 Jednak chwila gdy kult UPA staje się kultem państwowym oznacza że sytuacja wymyka się spod kontroli. Istnieją bowiem granice ustępstw których Polacy nie przekroczą. 

Z geopolitycznego punktu widzenia obecna chwila jest bardzo ważna. Polska zrywa z haniebną zasadą samoograniczania się i pedagogiką wstydu które dominowały w codziennej rzeczywistości politycznej i przestrzeni medialnej odbierając nam szansy odbudowy kraju po obaleniu komuny.  Krystalizują się powoli plany budowy „Międzymorza”.  Opartego o mocną oś Warszawa – Budapeszt. Z drugiej strony widzimy jest słabnie wewnętrznie Unia Europejska i jak Rosja nie mogąc stworzyć potęgi gospodarczej chce się odegrać przynajmniej na polu militarnym.

W planach budowy Międzymorza jest miejsce dla Ukrainy – z jej potencjałem gospodarczym i ludnościowym może to być miejsce ważne. Pora by ktoś im uświadomił że wymachując czerwono – czarnym sztandarem i portretem St.Bandery nigdzie nie zajdą. Nie zechce ich ani Unia Europejska, ani powstające Międzymorze. Za to zechce ich Rosja. Tylko jak ona przytuli ich do swego łona to nie pomachają  już żadną własną flagą. Ani czarno czerwoną ani żółto – niebieską…

Historia przyspiesza. Nadchodząca dekada przyniesie głębokie zmiany na kontynencie. Polityka zrażania do siebie ostatniego przyjaznego narodu będzie miała skutki opłakane.

 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/