O alkoholu
- środa, 31, styczeń 2018 07:30
- Andrzej Pilipiuk
Szykuje się zaostrzenie przepisów dotyczących sprzedaży i spożycia alkoholu „w plenerze”. Dla mnie to kompletna bzdura. Przepisy tworzone są tak by straż miejska i policja nie przemęczyły się ganiając pijaków ale żeby mogły nakładać wyższe mandaty i w większej ilości np. młodzieży siedzącej z gitarami (i winem) nad Wisłą pod Wawelem.
Problemem dla mnie nie jest to że ktoś wypije piwo siedząc na brzegu rzeki problemem jest ilość, kultura spożycia i co człowiek nawywija po spożyciu.
Albowiem spożycie pod chmurką legalne nie jest – ale łażenie po mieście po pijanemu i psucie krajobrazu – już tak.
Proponowałbym raczej wprowadzić ostre kary za awantury, dewastację mienia i darcie ryja po spożyciu alkoholu – wielotysięczne mandaty, oraz obligatoryjne informowanie miejsca pracy/szkoły/uczelni. (w USA informują też ubezpieczyciela – ten sobie zbiera dossier analizuje i pijak szybko dostaje znaczne podwyżki wszystkich stawek ubezpieczenia…). Dla cudzoziemców – zatrzymanie w areszcie deportacyjnym do czasu gdy rodzina wpłaci karę. A gdy ktoś zostałby złapany po raz trzeci – obligatoryjne zaszycie esperalu.







