Człowieczeństwo i góry
- wtorek, 12, marzec 2013 14:56
- Andrzej Pilipiuk
W necie nie milkną echa tragedii na Broad Peak. Na forum onetu skupiającym wszelakie nastoletnie bydełko pojawiają się liczne wpisy budzące głębokie zdumienie. Ogromny odsetek użytkowników uważa mianowicie że „himalaizm to nie taternictwo” w związku z czym wolno porzucać uczestników wyprawy na pewną śmierć, wspinaczka na szczyt to wyścig szczurów odbywający się po trupach, a kto się decyduje na ten sport musi się z tym liczyć. Ci którzy zeszli żywi są w oczach masy gówniarstwa czyści jak łza.
Smutne. Obok wpisów imbecyli jest trochę głosów rozsądku. Postawiono niewygodne pytania: dlaczego biorąc pod uwagę ekstremalność wyprawy nie przygotowano zawczasu grupy asekurującej zejście. Dlaczego nasza wyprawa nie miała w obozie ludzi gotowych podjąć natychmiastową akcję ratunkową? Dlaczego na przełęczy nie było przygotowanego awaryjnego schronienia na wypadek załamania pogody? Dlaczego doświadczony kierownik ekspedycji dopuścił do takich zaniedbań.
Inną kwestią jest problem ciał. Standardem polskiego taternictwa od czasów J.Żuławskiego i gen. Zaruskiego jest zasada że koledzy wracają w dolinę – żyli lub nie. Tymczasem tylko wokół Mt.Everestu znajduje się około 200 ciał alpinistów. Pozostawiono je tam – w strefie śmierci.
Link dość przerażający:
http://sometimes-interesting.com/2011/06/29/over-200-dead-bodies-on-mount-everest/
I znowu ktoś zadaje pytania – czemu kolejne ekspedycje nie zadbały by zwłoki poprzedników choćby nakryć kamieniami? Czemu nie dokonano ich identyfikacji nie ustawiono choćby tabliczek z nazwiskami? Smutne to pytania – drążące same podstawy naszego człowieczeństwa. Co gorsza wygląda na to że himalaiści w realizacji swojej pasji zapomnieli chyba o czymś bardzo ważnym…






