z Kuźni
- wtorek, 16, styczeń 2018 07:31
- Andrzej Pilipiuk
Zapukali do drzwi. Wampir zwany Profesorem otworzył i zdumiony gapił się na nich przez jakieś pięć sekund.
-No nie! – westchnął wreszcie. – To znowu wy!?
-Nie dokończyliśmy wczoraj naszej mokrej roboty – wyjaśnił z godnością prezes.
-Ale tym razem jesteśmy lepiej przygotowani – warknął agent Chrupek.
-A nie możecie po prostu odpuścić? – westchnął wampir. – Po co to wszystko, kołki, zabijanie, jeszcze ta altówka, wilgoć taka w powietrzu instrument może się zniszczyć… Napiszcie protokół z mojej likwidacji, ja wam pokwituję i zawieziecie tym całym Coolleom. Wilk będzie syty i owca cała.
-Ale jak podpiszesz protokół będąc unicestwiony? – zdumiał się szef łowców.
-Nie będę. Napiszecie że mnie stuknęliście bez stuknięcia. Normalna kreatywna sprawozdawczość. Nie znacie tego w USA?
Obaj łowcy popatrzyli po sobie zdezorientowani. A potem bezradnie rozłożyli ręce.
-Ło w mordę. To widzę że musze wam to wyjaśnić łopatologicznie. Klient zamawia likwidację wampira. Piszecie protokół żeście go zlikwidowali, ewentualnie fałszujecie dowody rzeczowe, inkasujecie kasę i po sprawie. Wydział Z zawsze tak robi.
-Jakieś ostatnie życzenie? – zapytał konkretnie agent Chrupek unosząc kuszę.








