Tomasz Kruszyna - raz jeszcze
- środa, 03, styczeń 2018 00:30
- Andrzej Pilipiuk
Panie Andrzeju (usankcjonowana zwyczajem forma zwracania się do osoby publicznej mimo że się nie znamy)
Oczywiście
Nie obrażajmy się nawzajem. Pisząc „lewicowy” nie mam na myśli stalinizmu ani leninizmu.
Hmm… eeee? Dla mnie cała lewica to sieroty po marksie, ewentualnie sieroty po ich najwierniejszych uczniach leninie, trockim, stalinie, hitlerze i mao.
Przeczytałem „Kapitał”, przeczytałem dwutomowe wydanie lenina, przeczytałem „Mein Kampf” wydanie skrócone z pocz. Lat 90-tych – ale cenne bo w aneksie jest program społeczno-gospodarczy III rzeszy. Czytałem kawał wspomnień trockiego, książki esera-terrorysty borysa sawinkowa, wpadł mi w ręce nawet tomik artykułów kim ir sena.
Szczerze powiedziawszy nie widzę w świecie przykładów lewicy niemarksistowskiej. U wszystkich odbija się czkawką ten sam światopogląd – tylko z lokalnymi mutacjami. W zasadzie wszyscy zdobywszy odrobinę władzy budowali zręby zupełnie podobnej cywilizacji. (dla mnie: antycywilizacji).
Gdy patrzę wokoło widzę jak buduje się świat z marzeń lenina i hitlera. Widzę jak nazizm i leninizm odbijają się czkawką, straszą odbite w krzywych zwierciadłach coraz to innych rzeczywistości historycznych… Czasem wychodzi z tego karykatura – ale nawet taka karykatura może rozdeptać człowieka…
Tak samo jak pisząc o prawicy nie myślę o argentyńskich wdowach po dysydentach zrzuconych z samolotu nad Atlantykiem ani o faszystowskich falangach (przeszłych i obecnych).
Lewica nie-postmarksistowska? Jak pisałem wyżej: Nie spotkałem nigdy.
Niektórych stwierdzeń nie mogę potraktować poważnie – np. o szubienicach. Jaja Pan sobie robi.
Nie. Uważam karę śmierci za potrzebną, nieodzowną, nie jestem nawet jej zwolennikiem – jestem jej entuzjastą. Pisałem o tym na blogu jakoś przed wakacjami. Uważam że zbrodnia pleni się w naszych czasach straszliwie i że pora wystąpić przeciw niej na ostro.
Zwłaszcza wobec coraz poważniejszego ryzyka wielkich kampanii terrorystycznych w Europie. Ta kara po prostu musi wrócić do kodeksów. Możemy wykonywać wyroki sporadycznie – ale w kodeksie po prostu być musi. Dla brevików, trynkiewiczów i innych psychopatów.
Także dla polityków skutkiem decyzji których giną tysiące i setki tysięcy ludzi.
Inaczej wybacz mi, Boże, że w ogóle podejmuję tę dyskusję.
Po prostu zakłada Pan że jestem w miarę inteligentny i chce Pan wyłożyć swoje argumenty by spróbować wpłynąć na mój osąd rzeczywistości i zmienić mnie na lepsze. To nawet miłe… Ja polemizuję bo uważam moje argumenty za lepsze i zasadniczo chcę wpłynąć na Pańskie postrzeganie świata. Dyskusję upubliczniam – bo zaglądają tu ludzie myślący jak Pan. A i moim akolitom może się przydać…
Dyskutujemy na spokojnie: Są argumenty – można je zbić. Zazwyczaj nie ma z kim gadać zamiast argumentów są bluzgi a czasem kłamstwa…
Przywołuje Pan pamięć Auschwitz i nazywa gnojami swoich ówczesnych rówieśników (w końcu dzieci…) wypisujących numery obozowe na rękach dręczonych kumpli. Z drugiej strony afirmuje Pan stosy i szubienice?
Tak. Moim zdaniem nie ma tu sprzeczności. Szubienice to szubienice. Stały jak Europa długa i szeroka.
Co do stosów – proszę zwrócić uwagę – rozpalono ich relatywnie bardzo niewiele – w Hiszpanii rzez 500 lat działania inkwizycji (skasował ją dopiero Napoleon) na auto da fe’ skazano 1800 ludzi. Nie wszystkie wyroki wykonano. Łączna liczba ofiar inkwizycji kościelnej to doiczając kolonie ok. 5300 stosów.
A teraz popatrzmy co się działo gdy ręka inkwizycji osłabła. Luter i Kalvin nie zostali w porę ujęci i spaleni. Ich uczniowie skąpali Europę we krwi – m.in. urządzili pogromy żydów przy których czasem bledną hitlerowskie…
I łowy czarownic – palonych często bez sądu lub po procesach będących mordami sadowymi – łącznie tylko w niemczech ok. 40 tyś kobiet w ciągu 200 lat. (dane mogą być trochę przesadzone) Przypomnę że też ostatnią „czarownicą” spaloną w Europie była katoliczka którą w Słupsku spalili miejscowi protestanci.
Może te 1800 może 5300 śmierci na stosie to cena za spokój w tej części świata? Cena niewygórowana chyba – bo sądy świeckie rzezimieszków wieszały i ścinały hurtowo…
I z drugiej strony – możemy być dumni z naszych przodków – Polska była krajem bez stosów i bez ostrzejszych wojen religijnych. Czyli może dało się bez inkwizycji. Ale „reformatorów” na maiarę Lutra nasza ziemia na szczęście nie zrodziła!
(hmm… Jakub Lejwowicz Frank robił niezłą demolkę ale go zamknięto w klasztorze na Jasnej Górze.)
Lewicowość to pewna wrażliwość na drugiego człowieka, z gruntu chrześcijańska, przenoszona z lepszym lub gorszym efektem na płaszczyznę polityczną.
Ok. skoro korzenie ideowe lewicy są chrześcijańskie czemu lewica gdy dorywa się do władzy zawsze zwalcza chrześcijaństwo?
„Lepszym” – hmm… a może jakieś przykłady?
Socjalizm próbowano budować ze sto razy. Zazwyczaj kończyło się piekłem na ziemi i górami trupów. Czasem były to wielkie góry, czasem skromne pagórki.
Ludy białe, śniade, żółte, czarne – jednakowo po wdrożeniu socjalizmu/komunizmu/nazizmu broczyły taką samą czerwoną krwią…
„Raport z północy” pokazuje kły i pazury szwedzkiego socjalizmu… Tego wymarzonego, wzorcowego państwa opiekuńczego… Tej Szwecji którą kochaliśmy w latach 80-tych, która jawiła się nam jako raj na ziemi.
Nie przeczę – fajny kraj. Przyjemnie urządzony. Dobre drogi, ścieżki rowerowe, w Sztokholmie w parku szachownica z płytek chodnikowych a obok skrzynia z drewnianymi figurami – można sobie wyjąc pograć z kumplem, po partyjce pozbierać i schować, nikt tego nie niszczy i nie kradnie… ale rozpada się 90% małżeństw, a mimo refundowania środków antykoncepcyjnych aborcja na poziomie 30% ciąż.
Tejże wrażliwości na prawicy generalnie nie ma i nie uznaję za takową łaskawe pańskie odpalanie grosików na przytułek albo grzecznie wyciągające rączki sierotki.
Dobra, no to przestanę. Żartowałem. Dalej będę wysyłał. Dlaczego daję? Bo mogę. Bo uważam że trzeba. Bo widzę ze choć władza okrada mnie podatkami i wali masy kasy w błoto, to są pewne potrzeby na które kasy skąpi.
Uważam że każdy powinien w pierwszej kolejności zadbać o los osób sobie powierzonych – rodziny i skoligaconych. Jeśli pozostają środki powinien pomóc przyjaciołom, sąsiadom, członkom swojej wspólnoty (wsi, parafii etc.). Jeśli nadal pozostają środki może przeznaczyć na pomoc nieznajomym czy obcym. I na różne cele wspólne np. kupić harcerzom namioty, dorzucić się do budowy drogi przez wieś (jak moja śp. Ciotka).
Z takiej wrażliwości wyrasta wyklęta polityczna poprawność, która w założeniu miała zapobiec obrażaniu, piętnowaniu, wyobcowaniu przez słowa, gesty, utarte schematy myślowe, również niezamierzonemu.
Khm… A jeśli przynajmniej część tej obrazy, piętnowania i gestów stanowiła mechanizm obronny społeczeństwa? (lub społeczności lokalnej). Wieś okazywała Cyganom niechęć – tabor szybko poszedł dalej, znikło bez śladu 12 kur a nie 40… Gej wiedział że za stanie pod płotem boiska szkolnego może dostać po japie od rodziców, wuefisty i milicji więc tam nie wystawał…
A jeśli część tych schematów myślowych była potrzebna i pożyteczna? Może społeczne napiętnowanie "panny z dzieckiem" zwiekszało poziom moralności, uczyło ostrożności i rozsądku? Zanim zaczniemy budować nowy świat trzeba się zastanowić czy stary na pewno był taki zły. Czy trzeba wszystko zrujnować i podpalić. Szwedzi swój kraj podpalają…
I dlaczego uważa Pan te gesty obrazy za niezamierzone? Czasem przecież WARTO albo TRZEBA pokazać komuś, że nie jest mile widziany na NASZYM terenie. I wtedy te gesty czy pejoratywne określenia były zamierzone.
Jak wszystko inne może ulec (i czasem uległa) karykaturalnemu zniekształceniu. Niech Pan jednak, na Boga, unika podwójnego szycia. Pana rówieśnicy od numerów obozowych to gnoje i zwyrodnialcy, ale określanie nieznanych sobie ludzi mianem roznosicieli chorób i pasożytów to już tylko kwestia nielekceważenia „poważnego problemu”?
Ok. nie znam bliżej żadnego uchodźcy.
Znałem masę cudzoziemców. Studentów z Ukrainy i Białorusi. Byli różni ale trzymali pewien poziom. Przyjechali pouczyć się. Niektórzy by wymigać się od służby w armii. (armie republik postsowieckich to syyyyf totalny). Inni po trudno im było funkcjonować pod okiem Łukaszenki. Znałem gastarbeiterów – pełen przekrój wschodniego społeczeństwa od nauczycielek po dresików. Ale wszyscy przyjechali do Polski pracować. Na czarno – takie realia.
A teraz czytam że we Francji pracuje 6% uchodźców którym przyznano prawo pobytu. Maja zgodę na pracę, bezpłatne szkolenia zawodowe, pomoc w znalezieniu roboty, naukę języka. Ale 94% ma to w d… I tyle w temacie.
Albo czytam że wydano ileś tam milionów na program aktywizacji zawodowej polskich Romów i trzech skorzystało z szansy by się czegoś nauczyć i podjąć pracę. Być może warto było te trzy duszyczki ocalić i pchnąć na lepszą drogę. Ale czy nasze państw było na to stać – zważywszy jak rozpaczliwie brakuje choćby domów opieki dla staruszków…
To mówiąc językiem biblijnym zabieranie chleba dzieciom i rzucanie go psom. Nie zbędnych okruchów ale chleba… Psa czasem trzeba nakarmić. Ale nie kosztem naszego dziecka.
A z tymi chorobami to niestety prawda…
Błagam o trochę konsekwencji. Oraz chrześcijańskiej wrażliwości, do której Pan się, jak rozumiem, przynajmniej kulturowo przyznaje. Chyba że jest Pan wyznawcą pogańskiego Chrystusa-króla w koronie i z mieczem w dłoni, jak go udatnie odmalował Jacek Piekara (też prawicowy) i którego czci w Polsce sekta natankowa (też prawica).
Z Jacka Piekary taka prawica jak z koziej d… nie ważne.
Zasadniczo wiem że istnieją 53 kraje (niektóre cholernie bogate) deklarujące islam jako swoją religię państwową. Koran jednoznacznie definiuje obowiązek jałmużny wobec ubogich swojaków. Uchodźcy z Sudanu, Syrii, Afganistanu, Czeczenii etc. etc. powinni opieki szukać (i znaleźć) wśród swoich. Np. Oman ściągnął dziesiątki tyś Hindusów - robotników by budować stadiony na jakieś tam igrzyska. Czyli jest praca, jest kasa, są prycze w barakach i namiotach, może na pustyni – ale bomby na głowę tam nie spadają… A NASZA CHATA Z KRAJA.
Mogę wpłacić coś na pomoc dla syryjskich chrześcijan (i zdaje się coś tam kopsnąłem na to ze trzy razy).
Na koniec Panu i wielu Gościom z tej strony, którzy uważają że trzeba mieć „wyraziste” poglądy, dedykuję ten fragment z Imienia Róży: „…diabeł to zuchwałość ducha, to wiara bez uśmiechu, to prawda, której nigdy nie ogarnia zwątpienie”. A także fragment z „Wprowadzenia w chrześcijaństwo” Josepha Ratzingera o pewnym uczonym mężu oraz o cadyku z Berdyczowa („A może to jednak prawda”).
Uśmiecham się do ludzi (do niektórych być może z politowaniem – ale polityczna poprawność nie wyleczyła mnie z wrednych gestów). Staram się szukać w ludziach dobra. Zmagam się ze strachem i zwątpieniem. Krzeszę ze swego kamiennego serca iskierki nadziei… Na lepszą przyszłość – dla wszystkich.
Po prostu tak jakoś mam że staję po stronie bitych... Jakby to szwedźcy katolicy spalili na stosach lutrów zapewne moja sympatia skierowała by się odwrotnie...
Życzę udanego i szczęśliwego Nowego Roku, bo uważam Pana za ciekawszego i lepszego człowieka niż obraz jaki wyłania się z tych przerażających tekstów.
Dziękuję i wzajemnie






