Z kuźni
- piątek, 22, grudzień 2017 21:21
- Andrzej Pilipiuk
-Może dacie panu hrabiemu dojść do słowa – bąknęła Gosia.
-Dziękuję ci dziecko – Prut skinął jej głową. - Gdy ci bandyci od Kościuszki i kmioty Kilińskiego zajęli wiosną Warszawę…
-Mówimy o insurekcji kościuszkowskiej? – upewnił się Marek.
-No właśnie. Gdy tylko rozpanoszyli się po mieście od razu zaczęły się akty kompletnego barbarzyństwa i terroru. Pamiętam jak dziś ten strach. Ten łajdak Kościuszko kazał wyłapać i powiesić najlepszych patriotów który własną piersią bronili wolności i tradycji naszego narodu, a w dodatku pozyskali jako sojuszniczkę w tym zbożnym dziele jej wysokość carycę Katarzynę…
-Rozumiem że nasze oceny postaw postaci historycznych mogą się trochę różnić ale ja bym jednakowoż nie nazywał wodzów Targowicy patriotami – zarechotał Igor.
-A co ty możesz o tym wiedzieć? Tyle co w książkach wyczytałeś – a ja na własne oczy widziałem i brałem czynny udział w ratowaniu kraju przed popadnięciem w otchłań bezrozumnej rewolty. Przestaniecie mi wreszcie przerywać!? Bo mogę iść po pomoc do zombiaków, albo i gdzie indziej – zaperzył się Prut.
-Dobra, dobra, gadaj, już nie przerywamy.
-W każdym razie siepacze Kościuszki rewidowali pałace i wywlekali z nich swe bezbronne ofiary, które potem służalczy sąd skazywał na śmierć… Gdy zobaczyłem że ci zbrodniarze nie uszanowali nawet hetmanów naszej armii i świętobliwego biskupa Kossakowskiego, będąc w strachu o los powierzonych mojej opiece kobiet zdecydowałem się ukryć i przeczekać ten straszny czas. Zebrałem grupkę przyjaciół i przyjaciółek. Spakowaliśmy co się dało żywności, wina, miodu, gorzałki, oliwy do lamp i świec i zapadliśmy w niedostępne lochy…
/fragment opowiadania "skrab" ze zbioru "Wampir z KC"







