Chcę wierzyć...

Ukraiński generał  Hryhorij Omelczenko przedstawił swoją wiedzę na temat Smoleńska. Twierdzi w zasadzie to czego domyślamy się w Polsce: samolot naprowadzano wadliwie. Ponieważ piloci zorientowali się że coś jest nie tak wysadzono go w powietrze. Rannych dobito. Ekipę likwidacyjną też zlikwidowano… Polskie służby dostały m.in. zdjęcia satelitarne – ale zamiotły to pod dywan.

  http://newsweb.pl/2017/12/18/bedzie-afera-slynny-general-sbu-ujawnil-przerazajace-fakty-ws-smolenska/

                Nie lekceważyłbym tego głosu. Po pierwsze – Ukraina jest bliżej. Ukraińcy od chwili wybicia się na niepodległość cały czas żyją w cieniu Rosji. Siłą rzeczy ich wywiad musi penetrować ten kraj i to bardzo dokładnie. Z pewnością mają tam swoje siatki szpiegowskie. W okresie ZSRR wielu Ukraińców robiło kariery w sowieckiej Armii. Korpus oficerski z pewnością posiada tam liczne kontakty nieoficjalne… „kolegów z jednostki”, kolegów z czasów studiów. Przyjaciół. Krewnych. Mogą wiedzieć wiele rzeczy których nie wiemy my.  

                Po drugie – Ukraińcy znają Rosjan ich mentalność, psychikę, możliwości, metody działania. Znają ich język i ten oficjalny i ten „dogłębny”. Znają ich na wylot, znacznie lepiej niż my. Przez 70 lat znajdowali się pod sowiecką okupacją. Obserwowali swoich zaborców dzień po dniu. Na Ukrainie wiara w zamach jest powszechna. Ukraińcy dziwią się że są Polscy którzy w zamach nie wierzą. Ukraińcy uważają nas za naiwniaków.  Niby Lachy-Pany - ale zarazem  Pany-frajerzy... 

                Chcę wierzyć ze nie było zamachu. Naprawdę chcę wierzyć… Tylko jak mam w to wierzyć?

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/