raz jeszcze o szacunku
- niedziela, 19, listopad 2017 04:51
- Andrzej Pilipiuk
Szacunek - to stan gdy uznajemy że ktoś jest lepszy i w związku z tym sami ustawiamy się na pozycji podległej. Szanujemy profesora - bo jest mądrzejszy. Szanujemy rodziców - bo mamy wobec nich długi wdzięczności a z racji tego ze dłużej żyją i mają większe doświadczenie życiowe funkcjonują na zasadzie "mądrego warto posłuchać". Szanujemy ludzi którzy coś osiągnęli. Szanujemy Małysza - bo trenował ciężko i nadupcył koncertowo innym skoczkom, przez co i my poczuliśmy przez chwilę jakbyśmy obcym nadupcyli ;)
Reszcie okazujemy poszanowanie. niby podobne słowo ale oznacza coś innego. Spotykamy człowieka innej religii lub o innych poglądach. Natykamy się na obiekt obcego kultu, stykamy z obcymi tradycjami, zwyczajami, ubiorem. Przyjmujemy zasadę: może to i ciekawe ale zasadniczo g... warte. Ale dla tamtych ludzi to ważne, oni to szanują, więc nie niszczymy, nie zaczepiamy, nie wyśmiewamy. (ew. pośmiejemy się z ćwoków jak wrócimy do domu).
Nie da się szanować cudzych poglądów. Jak ktoś ma lepsze to po co nam nasze - gorsze!?
Nie da się szanować cudzej religii - jeśli jego jest lepsza to po co nam nasza?
Ewentualnie da się szanować osiągnięcia jakiejś społeczności/zbiorowości - bo to często nie do przeskoczenia. Szanujemy Japończyków że tyle fajnych elektronicznych cacek wymyślili. Ale możemy co najwyżej zgrzytnąć zębami bo nie zostaniemy Japończykami, a budowa nad Wisłą drugiej Japonii jakoś nie wypaliła... Szanujemy Irlandczyków, Kurdów, Lapończyków - że trwają przy swojej tradycji i nie dali się zgnieść przez tyle pokoleń - tu możliwości są większe - możemy ich opór naśladować. Szanujemy społeczności które porwały się na projekty wielkie i szalone i zdołały je zrealizować.
Widzieliście ruiny redukcji paragwajskich? Poszli jezuici do dżungli i nawrócili 700 tyś indian, po czym zbudowali im miasta w których żyło 150 tyś ludzi... (film "Misja" pokazuje to bardzo wycinkowo)
Media przekonują nas żebyśmy szanowali Żydów. Zasadniczo dla większości Polaków antysemityzm to kompletny obciach, ale do filosemityzmu jakoś się nie przekonaliśmy. Trochę za dużo nawywijali w Polsce przedwojenni fabrykanci, lichwiarze i powojenni ubecy. No i cieniem się kładzie działalność sorosa, michnika, urbana, holland, hartmana etc. etc.
Ale zasadniczo zabytkom żydowskiej kultury okazujemy poszanowanie, wycieczki z Izraela poruszają się po Polsce bezpiecznie.
Zarazem twórczość ludzi takich ja Leśmian, Tuwim, czy Korczak to nadal istotny element naszej kultury i gdyby ktoś rzucił hasło "nie czytajmy tych żydów" to ludzie by go wyśmieli.








