Kościoły Stav
- sobota, 13, maj 2017 19:59
- Andrzej Pilipiuk
Kościoły stav, zwane u nasz masztowymi, lub klepkowymi budowano w XII i XIII wieku. Prawdopodobnie powstało ich w Norwegii około tysiąca. Niestety - do naszych czasów przetrwało zaledwie 28. Do tej listy doliczyć trzeba dwie rekonstrukcje oraz jeden egzemplarz który skutkiem pewnych perypetii historycznych mamy dziś u nas - w Polsce.
Niektórzy uczeni podejrzewają że kościoły stav przypominają wcześniejsze świątynie wikingów. Nie jest to wykluczone – kościół na terenach gdzie prowadził misje chętnie korzystał z miejscowych wzorow i miejscowych fachowców. Efekty widać zwłaszcza w epoce baroku – efektem jest zaskaujący barok peruwiański nawiązujący do architektury inkaskiej czy barok chiński którego najciekawszym chyba zabtkiem jest fronton katedry w Macao.
Czy w średniowiecznej Norwegii było podobnie? Jestem skłonny w o uwierzyć. Konstrukcja masztowa sprawia że nawy są naprawdę wysokie. Można sobie w necie wygrzebać schematy budowy. Tu nadmienię tylko że na masywnej ramie z belek legarowych osadzano wysokie słupy spięte u góry drugą – podwójną ramą belkowania a na tym opierano jeszcze bardzo strzelistą konstrukcję dachu… Całość wspierano ukośnymi belkami wspartymi o ziemię i górną ramę, do których przybijano deski lub belki ścian. Taka konstrukcja mimo swojej wysokości jest zaskakująco mocna i dobrze opiera się najbardziej porywistym wiatrom. Kościoły stav pachną lekko żywicą i starym drewnem. Wielka szkoda że zostało ich tak niewiele. Wielka też szkoda ze ich wyposażenie niejednokrotnie padło ofiarą luterańskiego inkonoklazmu…
Pierwszy kościół stav - Gol widziałem w 1999 roku przez płot – stał w Oslo, na terenie skansenu „królewskiej kolekcji budynków”.
Drugi obejrzałem z bliska (niestety tylko z zewnątrz) w ...Karpaczu. Świątynia Wang – bo o niej tu mowa to najcenniejszy i zarazem chyba jedyny zabytek norweskiej architektury znajdujący się poza Norwegią. Pierwotnie kościół ten stał w miejscowości Vang nad jeziorem xxxx. W pierwszej połowie XIX wieku parafia przystąpiła do budowy nowego murowanego kościoła który miał pomieścić rosnącą liczbę mieszkańców gminy. Starą świątynię rozebrano. Podobny los spotkał w tym okresie setki podobnych średniowiecznych drewnianych kościołów. Ten ocalał. O jego rozbiórce dowiedział się Johan Christian Clausen Dahl – norweski malarz pracujący jako profesor Akademii w Dreźnie. Namówił cesarza Prus – Fryderyka Wilhelma IV do zakupu rozebranej budowli. Kościół pierwotnie miał po zrekonstruowaniu stanąć w Berlinie, ale mieszkańcy Karpacza akurat byli w palącej potrzebie i rozsyłali gdzie tylko mogli listy z prośbą o wsparcie finansowe na budowę własnej świątyni. Jeden z listów otrzymała ich krajanka - zakumplowana z cesarzem hrabina i ostatecznie Ślązacy zamiast datku o który prosili dostali norweski kościół do samodzielnego montażu.
Świątynia Wang rzecz jasna nie jest tak do końca prawdziwa. Szacuje się że norweskiego zabytku jest w niej 7-15%. Niektóre belki były zbyt zniszczone by je wykorzystać. Część elementów konstrukcyjnych zaginęła podczas demontażu, składowania w Niemczech i transportu. Podczas odbudowy świątynię trochę przedłużono, trochę poszerzono, dodano wieżę której oryginalnie nie posiadała, opodal postawiono jeszcze dzwonnicę… Jednak elementy konstrukcji i większa część detali rzeźbiarskich ocalały. To paradoks. Kościół katolicki zbudowany 800 lat temu w Norwegii, zrekonstruowany w Prusach, służy dziś protestantom w Polsce. Swoją drogą wyobrażam sobie jak mieszkańcy Vang plują sobie dziś w brodę gdy wspomną „złoty interes” swoich antenatów… A obrazy Johana Dahla polecam. Można je sobie obejrzeć w necie.
/.../
Przy sklepiku jest mini muzeum w którym wyeksponowano kilka starych elementów drewnianych zdobień dachu – zdemontowanych podczas prac konserwatorskich i zastąpionych replikami. Można tu też obejrzeć zabytki pozyskane z wykopalisk wokół kościoła, kilka starych ksiąg i sprzętów liturgicznych. Co bardzo fajne jest też makieta ukazująca szczegóły konstrukcji świątyni. Wnętrze kościoła jest dość jasne, choć pod strzelistym dachem zalegają głębokie cienie. Można usiąść w ciasnej ławce, pomodlić się w miejscu gdzie przez setki lat modlili się norwescy katolicy a potem luteranie. Można oglądać dziesiątki ciekawych detali wystroju wnętrza. W spokojniej kontemplacji sztuki przeszkadza tylko tłum turystów…
Nie potrafię powiedzieć który z tych dwu kościołów podobał mi się bardziej. Chyba jednak ten w Lom. Oba posiadają zniewalający urok…
Jeszcze kilka słów by zamknąć temat. W 1995 roku na wykopaliskach w Płocku poznałem magistra Andrzeja Gołembnika. Był moim kierownikiem. Wcześniej przez kilka lat prowadził wykopaliska w Norwegii, m.in. w Bergen. Gadaliśmy trochę o Skandynawii nad szklanką wina. Opowiedział mi historię następującą. Pewnego dnia w 1992 roku mając nieco czasu pojechał na przedmieścia miasta i wykonał sobie kilkadziesiąt fotografii kościoła stav Fantoft. Świątynia pochodząca z ok. 1100 roku została przeniesiona do Bergen w latach 80-tych XIX w. Zachowało się w niej bogate wyposażenie oraz zachwycające przykłady wikińskiej snycerki wokół drzwi i okien. Było co fotografować przez wiele godzin. Tej samej nocy archeologa obudziło kilka niewytłumaczalnych głuchych telefonów. Rankiem dowiedział się że kościół nocą spalono.
Sprawcą był prawdopodobnie Varg Vikernes norweski muzyk-satanista. Zdjęcie ruin spalonego kościoła zamieścił na okładce swojej płyty. Stanął przed sądem – ale twardych dowodów zabrakło. Udowodniono mu jednak podpalenia 3 innych zabytkowych kościołów, oraz morderstwo popełnione na koledze po fachu. Skazano go na 21 lat pozbawienia wolności. Po 16 latach odsiadki został wypuszczony. To historia bez happy endu – zwolniony z więzienia wyjechał do Francji. Wolnością nie cieszył się zbyt długo. Aresztowano go za posiadanie nielegalnej broni i materiałów wybuchowych. Znów coś kombinował… Ponoć potem się uspokoił. Kościół Fantoft odbudowywano przez wiele lat i dziś znów cieszy oko turystów – niestety jest to tylko rekonstrukcja… Już na zakończenie jedna ciekawostka w 2004 roku w miejscowości Gol powstała kolejna rekonstrukcja kościoła typu stav. Mieszkańcy postawili go na miejscu starego – który ich pradziadowie niefrasobliwie sprzedali do skansenu w Oslo. Szkoda że chrześcijaństwo jest tu tak słabe – gdyby Norwegowie stawiali tyle kościołów co Polacy i gdyby mieli podobny jak my stosunek do historii własnego kraju zapewne podobnych rekonstrukcji powstałoby więcej.
fragmenty zapisków do ksążki podrózniczej pod roboczym tytułem "Spojrzenia na północ".








