Po balu
- piątek, 10, luty 2017 13:53
- Andrzej Pilipiuk
We wtorek uczestniczyłem w gali Bestselerów Empiku. Galę współorganizował TVN miałem więc okazję poobserwować „warsiaffkę” w jej naturalnym środowisku.
Tłum fotoreporterów cykał namiętnie zdjęcia jakichś kolesi i koleżanek. Zapewne byli to jacyś celebryci – ale co za jedni? – nie mam pojęcia bo nie oglądam TV. Mnie na szczęście nikt nie rozpoznał i nie cykał.
Facet prowadzący konferansjerkę starał się być zabawny – wychodziło mu to idealnie – tzn. z jego sucharów rżała cała widownia (jak obliczam z 500 luda). Ja chyba nie jestem targetem. Facet nie umiał zapamiętać nazwisk gości zapraszanych na scenę i nawet nazwisko szefowej empiku czytał z kartki. (było nie było to także ich impreza…). Żenua… Moim zdaniem powinien za to wylecieć.
Facet który zabawiał salę gdy widzowie mieli przerwę na reklamę starał się go naśladować. Odnoszę wrażenie że skutecznie – tzn. warsiaffka dobrze się bawiła – a ja nie jestem targetem.
Nominacje ogłaszali jacyś ludzie – „fachowcy & celebryci” – o większości z nich nie słyszałem nigdy wcześniej. W przerwach grała muzyka na żywo i tu chyba też nie jestem targetem – ale sala się cieszyła i biła brawo - z czego dedukuję że było fajnie.
Nominacje w kategorii książki zagraniczne ogłaszała ta miła para z której moi czytelnicy mają polewkę jak odpalą z you-toube stosowny odcinek programu xięgarnia. Nominacje w kategorii książki dla dzieci ogłaszał pan Kasdebke – wreszcie jakaś normalna i znajoma mi twarz. Wśród książek dla młodzieży nie przebiła się żadna polska pozycja – smutne. Kosikowi nominacja nalezała się jak psu buda...
„Konan Destylator” znalazł się w kategorii ...proza polska. Zmierzyć się musiał m.in. z p.Grocholą, p. Bondą i Sz.Tardochem – no i oczywiście poległ. Z drugiej strony fakt że książka wydana pod koniec października dostała się do finałowej piątki jest swego rodzaju zwycięstwem. Zwłaszcza że nie mieliśmy milionowego budżetu na reklamę, wsparcie medialne było praktycznie zerowe i wystartowaliśmy chyba jako ostatni z nominowanych.
Uważam jednak że dobitnie pokazaliśmy głównemu nurtowi że fantastyka stanowi dla nich konkurencję z którą będą musieli walczyć jak równy z równym.
Po gali była wyżerka i wypitka. ech, szkoda tylko że jestem na diecie. Zauważyłem że masa ludzi wita się radośnie i brata – ja stanowiłem element obcy…
Poza wydawcami - żadnej znajomej twarzy. Inna równoległa rzeczywistość.









