Zatopiona Fundacja
- poniedziałek, 18, luty 2013 08:17
- Andrzej Pilipiuk
Fundacja Kidprotekct chroniąca dzieci przed pedofilią i organizująca szkolenia dla nauczycieli idzie na dno za sprawą swego prezesa. Śledztwo ustaliło że Jakub Ś. był łaskaw wypłacać sobie z konta organizacji 170 tyś zł rocznie na drobne wydatki, fundacja finansowała mu też wycieczkę zagraniczną i markowe ciuchy za jakieś 30 tys.
Na tym przykładzie widać jak w soczewce całą patologię naszego kraju. Fundacja ta była bowiem zasilana nie tylko pieniędzmi sponsorów, ale też otrzymywała dotacje bezpośrednio z budżetu, mogła odliczać 1% podatku i być może otrzymywała też zasądzone w procesach „nawiązki na cele charytatywne”. Miała też być bezpośrednio dotowana przez swojego założyciela. W szczytowym momencie zatrudniała aż 3 pracowników. Liczba przeprowadzonych szkoleń nie jest łatwa do ustalenia – fundacja nie chwali się żadnymi konkretnymi wynikami. Lista dyskusyjna na ich forum ma charakter półzamknięty. Ile w tym było faktycznych działań a ile ordynarnego trzepania kasy trudno ocenić.
Próba prześwietlenia życiorysu szefa też daje do myślenia. Syn znanych i ustosunkowanych rodziców, były dziennikarz nieistniejącego już brukowca, ma na koncie już walkę z antysemityzem. (pan prezes zapewne zna się na rzeczy – netowi „tropiciele” wykryli że miał zdaje się aż jednego pradziadka Żyda). Przebieg kariery zawodowej 39-latka nie jest łatwy do ustalenia.
Oczywiście efektem wybryków jednego przyłapanego cwaniaczka będzie dalszy spadek zaufania ludzi do organizacji charytatywnych. Fundacje wszelkiego rodzaju już dziś mają bardzo złą opinię i niestety co i rusz ujawniane afery wskazują że jest to opinia w pełni zasłużona…







