o braku współczucia
- wtorek, 20, wrzesień 2016 23:19
- Andrzej Pilipiuk
W Calais doszło do tragedii. 15-to letni Afgańczyk dostał się na dach tira by eurotunelem udać się na Wyspy Brytyjskie. Kierowca słysząc nieproszonego gościa na dachu pojazdu pojechał zygzakiem i zdołał go zrzucić. Kilka kolejnych ciężarówek przejechało po gapowiczu Nawet jeśli nie zginął od uderzenia o asfalt nie miał szans wyjść tego cało. Francuzi wdrożyli śledztwo by ustalić winnych. (Wedle francuskiego prawa nieudzielenie pomocy poszkodowanemu w wypadku drogowym jest przestępstwem).
A co sądzę ja? Rozumiem kierowców. I tego pierwszego który manewrował by pozbyć się intruza i tych kolejnych którzy nie zwolnili nawet. Kierowcy odpowiadają za ładunek – tir pełen elektroniki może wieźć ładunek wartości kilku milionów euro. Tzw. „uchodźcy” wdzierając się do wnętrza często niszczą lub kradną część towaru. Życie kierowca też ma tylko jedno – konfrontacja z bandą agresywnych islamistów czatujących na poboczu może skończyć się śmiercią lub trwałym kalectwem. Agresywny 15-to latek, możliwe że uzbrojony w nóż, pozbawiony zahamowań, wyznający religię nisko ceniącą życie „niewiernych” – to dla każdego „białego” śmiertelne zagrożenie. Tak na logikę nie ma nad czym płakać. Po prostu jeden z najeźdźców cwaniaczył aż się doigrał.
A z drugiej strony przecież zginął młody człowiek – zatem powinienem czuć współczucie. Nie czuję. Bardziej współczuję kierowcom bo pewnie ich złapią i wsadzą.
Rozbieram sytuację za pomocą logiki. Cofam się pamięcią w przeszłość. Mając 13-14 lat gdzieś około lat 1987-88 i patrząc wokoło czułem że tkwię w pułapce. Czułem ze jestem niewolnikiem i dzieckiem niewolników. Syfiasty PRL nie był miejscem gdzie można by rozwinąć skrzydła do lotu. Nie było tu perspektyw dla takich jak ja. Pozostawały marzenia o ucieczce. Pewnie uciekłbym wcześniej czy później. Może w liceum, może po maturze. Do Szwecji. Do RFN. Gdzieś tam - do krajów wolnego świata… Może po prostu nie wróciłbym z wycieczki zagranicznej. Może zwiałbym bardziej brawurowo. Kajakiem na Bornholm. To bez znaczenia. Gdyby się udało? Stałbym się takim samym „uchodźcą” jak tamten Afgańczyk. Zagubionym w obcych krainach chłopakiem szukającym lepszego życia. Mamy wiele wspólnego – młody Polak z roku 1988-mego i młody Afgańczyk z 2016-tego. Gdyby komuna trwała nadal, równie dobrze to ja mógłbym spaść z dachu tira np. w roku 1993-cim. To ja mogłem cwaniaczyć i przecwanianiczyć.
Różnica? Ja nie planowałem podbijać i najeżdżać. Mając 12-13-14 lat chciałem tylko spokojnie pracować jako stolarz lub weterynarz w Szwecji. Czego chciał ten z Calais? Może tego samego. Może miał w d… islam i islamizację kontynentu. Może liczył na pracę. Może był do mnie podobny. Może też gnała go gorączka marzeń…
Mimo to nie czuję nic.







