o gotowości
- sobota, 09, lipiec 2016 07:10
- Andrzej Pilipiuk
Czasem bywa tak że człowiek uczy się czegoś przez całe lata a potem w kilka lat postęp techniczny unicestwia jego branżę. Tak było z inżynierami projektującymi napędy parowe. Czasem człowiek zdobywa fach ale następują zmiany polityczne i ekonomiczne które sprawiają że nie potrzeba już tysięcy hutników… Czasem ktoś idzie na studia przekonany że absolwenci jego kierunku będą rozchwytywani przez pracodawców a tu okazuje się że zgrzeszył naiwnością i nikt nie potrzebuje kolejnego socjologa czy politologa.
A czasem bywa jak w moim przypadku. Zdobyłem wykształcenie w chwili gdy archeologia po raz pierwszy od badan rocznicowych 1965-66 wykonywała tak gigantyczny skok do przodu. Na badania można było pozyskać fundusze unijne. Inwestorów zobowiązano ustawowo do finansowania badań „pod inwestycje”. W Archeologii pojawiły się ogromne możliwości i ogromne pieniądze. Znalazłem się we właściwym miejscu i we właściwych czasie.
I tylko jedno zawiodło. Jak zwykle w naszym kraju zawiódł urząd centralny. Zbliżałem się już do końca studiów gdy wprowadzono nowe wymogi – by móc wykonywać zawód wyuczony musiałbym uzupełnić wykształcenie o 44 miesiące praktyk wykopaliskowych.
Zrobiłem swoje. Byłem gotów do pracy. Rynek potrzebował setek takich jak ja. I wtedy powiedziano mi: spieprzaj frajerze.
Kto mi odda stracone lata?







