jeszcze o działkach
- poniedziałek, 20, czerwiec 2016 09:50
- Andrzej Pilipiuk
Działka – kilkaset metrów kwadratowych uprawianych przez nas od 50-ciu lat. Kiedyś na totalnych peryferiach Warszawy. Dziś miasto się rozrosło. To obecnie idealne miejsce by postawić sobie mały domek i mieć wokoło kawałek ogródka. By spokojnie sobie żyć bez przejmowania się horrendalnymi czynszami za klitkę w bloku…
Dziesięć lat temu prawie się udało. PiS przygotował ustawę o uwłaszczeniu działkowców. Mogliśmy mieć ten kawałek ziemi na własność. Mieć na to „papiery”. Przymierzyć się do postawienia domku. Ustawa podobnie jak wiele innych wywołała falę hejtu. Wszyscy byli przeciwni. W pierwszej kolejności piany na ustach dostali byli towarzysze – dziś prezesi ogródków którzy przerazili się że stracą władzę i związaną z nią kasę…
Potem ludzie wybrali „cuda” donalda tuska. Przepadła nasza szansa… Do dziś z sentymentem wspominam dwa lata rządów „Kaczorów”. Tę świadomość że pracuje się ciężko, ale można cieszyć się owocami tej pracy… I że ktoś tam u szczytów władzy myśli o tych którzy są na dole.
Dziś w dziesiątą rocznicę projektu uwłaszczenia działkowiczów odcinalibyśmy kupony od tamtych działań. Dziś milion, może półtora miliona Polaków mogłoby mieszkać w domkach z ogródkami. Nie pozwolono na to. Nie pozwolili na to młodzi „wykształceni” z dużych miast bo to oni zamiast spokojnego budowania wybrali obietnice byłego malarza kominów. Nie pozwolili na to sfrustrowani zawiśnicy którzy nie mogący znieść myśli że komuś będzie lepiej. Paradoksalnie często ludzie których rodzice i dziadkowie sami uprawiają działki.









