Zagadkowy impuls
- piątek, 03, czerwiec 2016 19:31
- Andrzej Pilipiuk
Właściwym momentem dla rozliczenia zbrodni UPA był początek lat 90-tych. Żyli jeszcze sprawcy. Ukraina szukała swojego pomysłu na przyszłość, swojej polityki i ciążyła ku zachodowi.
W Polsce publikowano i antyukraińskie wypociny byłego enkawudysty* Edwarda Prusa i znacznie bardziej wyważone książki Henryka Pająka. Ukazały się też pierwsze ‘racje drugiej strony” – wspomnienia upowca Omelajna Płeczenia. Rosja spała znużona życiem jak jej prezydent Borys Jelcyn i niee przeszkadzała. Wiele zaszłości historycznych można było wtedy spokojnie wyjaśnić – ale w Polsce nikomu na tym nie zależało.
Potem sprawy dryfowały – upowcy umierali, świadkowie zbrodni podobnie. Historycy pracowali za to pełna parą – pojawiły się opracowania m.in. G.Motyki. Przyszła Pomarańczowa Rewolucja 2004/2005. (Mój Boże - to już 11 lat!?). Ukraina się budziła. W Polsce mieliśmy już internet. Ale sympatia była po stronie Juszczenki i uczestników zrywu. Wiosną 2005 na Ukrainę pojechały setki Polaków w ramach misji OBWE dopilnować przebiegu wyborów. Był to odruch spontaniczny wynikający z sympatii dla sąsiada który popadł w biedę. Siedem lat później odbyły się mistrzostwa Euro.
W obu tych przypadkach wzrok Polaków na długie tygodnie kierował się na Ukrainę a sprawy ukraińskie przykuwały uwagę ogromnego odsetka populacji. Internetowi „obrońcy pamięci Wołynia” jakoś nie skorzystali z okazji by przypomnieć o krzywdzie swoich przodków. Temat nie funkcjonował w obiegu, nie rozdmuchiwali go internetowi trolle.
Zaktywizowali się niedawno – w chwili gdy Ukraina padła ofiarą brutalnej agresji ze strony Rosji – kraju który nie raz już nas napadał i okupował… Nagle zaroiło się od nich na forach społecznościowych. Pojawili się znikąd. Gdzie byli przez poprzednie 24 lata? Jaki impuls poderwał ich do działania akurat w chwili gdy Rosja uwłaszcza się Krymem i złożami Donbasu?
Jak bardzo te zastępy pseudokresowiaków przypominają mi "zatroskanych" z KOD którym nie przeszkadzały grabieże i afery ekipy tuska a nagle zaktywisowali się do walki w obronie kilku kolesi w togach...
Jednocześnie gruchnęła wieść że p.Smarzowski kreci film o Wołyniu. (ostatnio dostał brakujący milion na dokończenie dzieła).
Ok. Takie filmy powinny powstawać. Ale zapytam znowu. Co ten człowiek robił do tej pory? Dlaczego „Wołyń” nie powstał w 2004-tym roku? Albo co bardziej logiczne w 1994-tym?
Z drugiej strony na gniot Wajdy o Katyniu też czekaliśmy naprawdę wieeeeele lat..
____________________________________________________________________
* E.Prus należał w do Istriebitielnych batalionów jednostek samoobrony tworzonych przez NKWD do ochrony polskiej ludności i walki z UPA. W ich szeregach byli nawet czasami żołnierze AK. Bataliny Polskie napuszczono na Ukraińców, bataliony ukraińskie na Polaków, często kontynuacja rzeżi - tym razem ku chwale ZSRR...







