Podpalając swój świat..
- środa, 01, czerwiec 2016 14:34
- Andrzej Pilipiuk
Na marginesie problemu kolaboracji Knuta Hamsuna z nazizmem zastanawia mnie inny problem… …a mianowicie postawa Astrid Lindgren.
Jej książki to apoteoza życia rodzinnego. Pełne często wielodzietne rodziny. Jeśli nie pełne – to z przyczyn naturalnym Melkerson z „dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku” jest wdowcem z czwórką dzieci. „Dzieci z Bullerbyn” funkcjonują w zupełnie normalnym środowisku. Ociemniały dziadek żyje pod opieką dzieci i wnuków. Odwiedza się krewnych mieszkających daleko. Normalna wieś – jak u nas. Bracia Lwie Serce to apoteoza miłości braterskiej – starszy ginie ratując młodszego. Cała ta proza oparta jest na mocnych konserwatywnych wartościach. Społeczeństwo ukazane w tle fabuły też jest do bólu normalne. Nawet kompletnie postrzelona Pipi ma ojca o którego się martwi i który w końcu ją odnajdzie. Rasmus marzy o jakiejś rodzinie która go adoptuje. Nie sądzę by pisarka z jakichś przyczyn wyznawała inny system wartości niż jej bohaterowie. Jej dzienniki z czasów wojny pokazują że bardzo surowo oceniała hitlera i nazim.
I jednocześnie ta sama kobieta była prominentną zwolenniczką partii socjaldemokratycznej (pokłóciła się z lewicą tylko raz gdy w 1976 r. dowalili jest 102% podatku) – działaczką na rzecz tzw. „praw kobiet”, praw dzieci i praw zwierząt.
Przez te wszystkie lata musiała widzieć co się dzieje. Socjaldemokraci popełniali zbrodnie – w imię eugeniki od lat czterdziestych do pocz. lat 80-tych przymusowo sterylizowano Lapończyków oraz odbierano im dzieci. (dzieci te umieszczana na południu w rodzinach zastępczych i sierocińcach w większości przypadków uległy kompletnemu wynarodowieniu…). Zalegalizowano rozwody, później aborcję na życzenie. Nieomal odgórnie zadekretowano rewolucję seksualną. Rozprzągły się więzi rodzinne. Pojawiły się nieznane wcześniej patologie i subkultury opisywane choć by pracy „Szwecja od środka”. (1978). Od lat 70-tych pozwolono na bardzo szeroką imigrację która zniszczyła monoetniczność kraju.
Dzisiejsza Szwecja to ruina mentalna. Prawie połowa populacji żyje samotnie. Nieślubne dzieci stanowią większość przychodzących na świat. Wskaźnik aborcji jest jednym z najwyższych w Europie. Rozwiązłość młodzieży jest nieomal przysłowiowa. Gwałtownie rośnie konsumpcja alkoholu i narkotyków. Masa ludzi umiera samotnie – więzi rodzinne są w zaniku. Jest masa rodzin patchworkowych – kolejne związki wychowujące dzieci z poprzednich związków. „Rodziny wymieszane jak jajecznica” Film „postęp po szwedzku” ujawnił że ogromny procent prochów zmarłych nie jest już nawet odbieranych przez rodziny z krematoriów. Kraj coraz bezczelniej kolonizują watahy islamistów. Lewica przez dekady swoich rządów doprowadziła do potwornej katastrofy społecznej.
Pisarka musiała widzieć jak problem nabrzmiewa. Jak kolene ustawy rozkładają społeczeństwo. niszczą rodziny. Krzywdzą kobiety i dzieci. Mimo to milczała, a gdy zabierała głos – z reguły popierała wewnętrznego okupanta - lewicę. Dumam nad tym i nie rozumiem – dlaczego normalna, wykształcona i wrażliwa kobieta pomagała jakimś lewackim popaprancom podpalić swój świat? A świat ten był piękny, pełen, dobra, spokoju, ciepła i harmonii... Tak w każdym razie wynika z jej książek.







