Odpowiadając Pilastrowi
- poniedziałek, 09, maj 2016 01:36
- Andrzej Pilipiuk
Pilaster pisze:
Zarabiają podobno 50 tys zł w ciągu trzech lat, czyli 50 tys/12/3 = 1 389 PLN miesięcznie. Dla porównania płaca MINIMALNA w Polsce to 1 850 zł miesięcznie, czyli o 1/3 WIĘCEJ.
Odpowiadam: Ogromny odsetek Polaków nie zarabia nawet tej płacy minimalnej. Jest to w różny sposób księgowane - ale ok. 30% pracy wykonywanej w Polsce to nisko płatna praca na czarno. Zawyczaj jest tak (króluje w tym prowincja) że zatrudnia się kogoś oficjalnie na 1/4 etatu i od tego płaci za niego ZUS, w rzeczywistości tyra 8-10 gdzin/6 dni w tygodniu by dostać 1200 na rękę.
Dowolny inspektor PIP-y (panstwowej inspekcji pracy) podpowie ze 40 innych przykładów jak robić w wała jednocześnie pracownika i państwo.
Płaca średnia to juz ponad 4 000 zł, czyli już przwie TRZY razy tyle
Znam z racji mojego zawodu ogromną masę ludzi. Posiadam krewnych rozsianych po Polsce. Jakoś brakuje wśród nich krezusów wyciągających takie kwoty miesięcznie. (kilku). Poczytaj sobie co to jest mediana zarobków i czym różni się od średniej.
Żeby zarobić 50 tys przez trzy lata w Polsce trzeba być wyjątkowym leniem patentowanym. Robotnik na budowie spokojnie wyciągnie kilka razy więcej
Zapomniałeś napisać że na budowie w Londynie. Być może budowlaniec w dużym miescie faktycznie zarobi coś około średniej - choć nie znam takiego przypadku z autopsji. Ale w prowincjonalnym Chełmie, Hrubieszowie, Zamościu fachowiec z 20-letnim stażem dostanie 1200-1500 na rękę z "życzliwą" radą by się nie ciskał bo na jego miejsce czeka 5 Ukraińców. I to wiem z autopsji. Roboty jest tam mało chętnych wielu.
Do tego wyobraź sobie ze mieszkasz w Wojsławicach a robotę masz np. w Chełmie. Przeprowadzka do Chełma to wydatek rzędu np 90 tyś. zł. na kawalerkę lub marną chatę pod miastem. Odpada. Zatem codziennie trzeba zrobić te 25 kilometrów w jedną stornę. Policz ile z marnej wypłaty pójdzie na samo paliwo. Chyba że ktoś młody i rowerem będzie popylał 50 kilometrów - da się - tylko podjazd - pod sielecką górę... No i nie zimą.
I nie wszyscy pojadą robić do Londynu - bo często 30-40 latek ma na wsi starych rodziców i dziadków którymi trzeba się zaopiekować. Poza tym żeby jechać trzeba mieć na bilet i pierwsze miesiące życia. to nie jest łatwe w kraju gdzie dla 50% rodzin poważnym problemem jest niespodziewany wydatek rzędu 1000 zł. a auto z komisu kosztujące 5 tyś zł bierze się na raty.
A skoro aktorka serialowa w jeden dzień zarabia tyle co sprzedawczyni z biedronki przez miesiąc (załóżmy), to dlaczego sprzedawczyni z biedronki nie zostanie aktorką?
A dlaczego kupa ładnych i zdolnych dziewczyn po szkołach teeatralnych i filmowych też nie zostanie aktorkami? Jak wszędzie - konkurencja jest ostra. Są sitwy. I żeby w tym zawodzie coś znaczyć trzeba się kilka lat mozolnie przebijać. W dodatku obsługi kasy nauczysz się w 300 godzin. Aktorstwo jest trudniejsze.
Gdyby każda sprzedawczyni mogła zostac aktorką, to aktorka zarabiałaby tyle co sprzedawczyni, zgodnie z prawem malejącej korzyści krańcowej.
Ok. A gdybyśmy kręcili rocznie tyle filmów ile mamy sklepów spożywczych...
Naprawdę widać że PIS bazuje na najniższych możliwych instynktach swoich zwolenników, zwłaszcza ZAWIŚCI tych mniej zdolnych, mniej pracowitych i mniej oszczędnych wobec zdolniejszych, pracowitszych, i oszczędniejszych, ze zarabiają oni więcej :(
Uważam się za człowieka pracowitego. moi koledzy i kolezanki po piórze uważają mnie za zwariowanego stachowca. Zarobki - odpukać nienajgorsze - kredyty jakoś się popłaciło nie w 30 lat ale w 7 lat. Zdolności - dziękuję nie narzekam. Umiejętności? Wypracowane.
A kuku. Głosuję na PiS ;)
Choć nie jestem ich entuzjstycznym zwolennikiem - co tu na blogu kilka razy wykładałem i tłumaczyłem detalicznie. Problem w tym że bez przerwy spotykam ludzi którzy są i zdolni i pracowici i mają umiejętności które w innych dziedzinach uważam a porównywalne z moimi. I którzy borykają się z trudnościami które ich niszczą i spalają na żużel.
Są to i prości "robole" i inteligenci. A nawet inteligenci zepchnięci na pozycję prostych roboli - bo innej roobty w okolicy po prostu nie było. Jedni i drudzy i trzeci pospołu udupieni... Zawistni? Być może. Trudno nie czuć zawiści gdy człowiek wychodzi z domu o szóstej rano, wraca styrany o osiemnastej a miesięcznie dostaje połowę tego co byle urzedniczyna z gminy pracujący od ósmej do szesnastej w tym 4 godziny na faeboku.
Polityka? Wielu głosuje na SLD i PSL - jak ich ojcowie na PZPR i ZSL. Dla bardzo wielu nasza postkomuna i kulawy pseudokapitalizm nie miała żadnej oferty. Bardzo wielu z nich którzy chcieli coś robić postkomuna przedłużyła zakazy które pętały ich za komuny i jeszcze dołożono nowe. Część nadal ślepo wierzy w "cuda" obiecane 8 lat temu przez tuska. Bardzo nieliczni są za PiS. Są i takie przypadki że znajomi którzy uważają mnie za "cholernie nadzianego człowieka sukcesu" uwazają że PiS to partia "dla bogaczy z miasta" a o nich zadbają czerwoni i platforma...
*
Żyjąc w dużym mieście, jeźdżąc po kraju autostradami albo Intercity łatwo uwierzyć że nasz kraj rozkwita. Widzimy centra handlowe, aquaparki, odnowione dworce, dobre samochody (90% kupiona na raty...). Jeżdżąc na wakacje do popularnych miejscowości turystycznych też nie dostrzeżemy tego co dzieje się kilkanaście - kilkadziesiat kilometrów dalej. Kawałek w bok od drogi wojewódzkiej.
Nawet w samych Wojsławicach gdy przyjedziemy - zobaczymy nowy ratusz (na kredyt), wyłożony ślicznie płytami rynek, stylowe latarnie, wyremontowany kośćiół (dotacje z UE wojwództwa i powiatu + składki parafian i przyjaciół). Przystanek PKS z niebrzydką nowiutką wiatą i względnie odnowione domki wokoło rynku. Wąsaci starcy w maciejówkach i gumofilcach nie jeźdzą już rozklekotanymi furmankami zaprzężonymi w dychawicznego konika - wymarli.
Z pozoru śliczne zadbane małe miasteczko. Ale wystrczy zejść z rynku by cofnąć się w czasie. Wytarczy odwiedzić wsie na obrzeżach gminy by przekonać się że "Polska w runie" istnieje i znajduje się nie dalej niż 3-4 kilometry od odpicowanego ryneczku.
I tak jest WSZEDZIE. Masz matrix jest powierzchowny... Wystaczy zejśc z utartego szlaku, zjarzeć za róg. Wejść w bramę. W Krakowie przy Floriańskiej - elewacje odnowione - ale od podworza ściany podparte drewnianymi steplami. W Łodzi - wystarczy zejść z Piotrkowskiej każde sto metrów cofa w czasie o dekadę lub dwie...








