Afera stadninowa
- poniedziałek, 29, luty 2016 16:02
- Andrzej Pilipiuk
W mediach wielka burza po odwołaniu dyrekcji stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim. „wredni pisowcy” mieli wysłać na zielona trawkę zasłużonych hodowców a na ich miejsca zatrudnić księgowego bez pojęcia o hodowli koni. Media nie kryją głosów oburzenia a Gazeta wybiórcza zrobiła z tego nawet materiał na pierwszą stronę.
Jednak na forach pojawiły się komentarze – szybko i skrzętnie usuwane – wskazujące na to że w stadninie dochodziło do procederów, które teoretycznie są legalne ale z etyką hodowlaną i miłością do zwierząt mają niewiele wspólnego.
Po pierwsze: dopuszczano do krycia klaczy przez ogiery właścicieli z USA, przy czym amerykanie zabierali źrebaki. W komentarzach padało imię klaczy Pianissima – podobno najpiękniejszego konia arabskiego w historii polskich stadnin – którą zaźrebiono 9 razy przy czym 8 źrebaków pojechało za ocean. Sama zaś klacz padła nieoczekiwanie w sile wieku nie wytrzymując tak licznych ciąży.
Po drugie: wypożyczano klacze do zaźrebienia za granicą - czego nie praktykuje ŻADEN poważny hodowca. W dodatku klacze przebywały tam bez żadnej kontroli ze strony polskiej. Prawdopodobnie w USA zaźrebiano je, poddawano procedurze wypłukiwania zarodka który implantowano klaczom-surogatkom. Dzięki tej technologii (znanej od lat 80-tych) z jednej klaczy czystej krwi arabskiej pozyskiwano 6-10 źrebiąt rocznie. Oczywiście kolejne jajeczkowanie wymusza się uderzeniową dawką hormonów – klacze do Polski wracały więc w złym stanie, a kilka zwrócono w ogóle bezpłodnych(!!!). Prawdopodobnie dyrekcja godząc się na takie praktyki inkasowała pod stołem odpowiednią gażę.
Po trzecie - hodowla koni arabskich w kraju podupadała w ostatniej dekadzie niezaleznie od opisanych powyżej procederów.
Czy to prawda? Obawiam się że tak. W tym kontekście nie dziwi mnie że kierownictwo i audyt w stadninie powierzono komuś spoza środowiska „koniarzy”.







