9 punktów...
- poniedziałek, 08, luty 2016 00:28
- Andrzej Pilipiuk
Pisałem już o tym parę razy. Problem z demografią nie jest przesadnie złożony. Trzeba się przyjrzeć dlaczego ludzie nie mają dzieci.
1) nie mają - bo nie bardzo mają gdzie je mieć. Tzn. rodziny gnieżdżą się w kitkach na które wzięli gigantyczne kredyty albo wynajmują klitki za bajońskie pieniądze...
Po pierwsze trzeba znieść podział ziemi na grunty orne i budowlane. Masz ziemię - stawiasz dom i urzędas może ci skoczyć.
Po drugie - trzeba znieść vat na materiały i usługi budowlane. To zbije cenę o 1/5
Po trzecie - państwo powinno oddać miliony hektarów zbędnych nieużytków pod cele osiedleńcze - tanio i ze spłatą rozłożoną na 40-50 lat.
Po czwarte - należy znieść limity eksploatacji glin, margli i kruszyw.
Po piąte - należy uwłaszczyć działkowców i pozwolić im budować domy na działkach.
Po szóste - dopuścić technologie obecnie zakazane w budownictwie mieszkaniowym a stosowane np w USA.
O co biega? By maturzysta lub student mógł wyprowadzić się od rodziców i zamieszkać w domku 30-50 metrów, który będzie kosztował tyle co dziś kosztuje samochód i który sobie pomalutku spłaci bez totalnego zarzynania się... A w przyszłości rozbuduje (projekt powineń to umożliwiać). Zakładam że większość mając 4 ściany zacznie zapraszać dziewczyny... Wydatki mieszkaniowe - tak zakup materiałów jak spłata rat kredytów odliczane od podatku.
2) trzeba skończyć z fetyszyzacją nauki - z produkcją czort wie po co setek zbędnych magistrów bezużytecznych lub wręcz toksycznych kierunków. Za to trzeba odradzać rzemiosło i szkolnictwo zawodowe - oczywiście na wysokim poziomie i bez patologii znanych nam z końcówki PRL-u. Przesunąc o dekadę wiek w którym młody człowiek wchodzi w życie. Promować wcześniejsze zawieranie małżeństw. wcześniejsze rodzicielstwo.
3) pomoc państwa oczywiście jest do pewnego stopnia potrzebna. Widzę tu głównie kwestie organizacyjne. Ktoś musi stworzyć program. Wyszukać nieużytki państwowe przy liniach kolejowych w odległości do 40 km od aglomeracji, tworzyć samowystarczalne osiedla satelitarne (do powiedzmy 10 tyś mieszkańców) z których kolej aglomeracyjna dowozi w 20-30 minut do centrum metropolii (na uczelnie, do szkół, do pracy...).
4) prowadzić zasadę rodzina mająca 3 dzieci zostaje zwolniona ze spłaty rat za ziemię. Ulgi podatkowe na każde dziecko. (najlepiej progresywne). Ulgi w składce ZUS - by rodzicowi było łatwiej znaleźć pracę. Promować normalne pełne rodziny - samotne matki i konkubinaty - sorry - patologia wypad.
5) Ściągać repatriantów z zachodu i ze wschodu. Ściągać nawet ludzi polskiego pochodzenia - byle gotowych podjąć trud repolonizacji. Najpierw wizy pracownicze, potem stały pobyt po powiedzmy 25 latach nienagannego zachowania - obywatelstwo.
6) Ożywić rynek pracy - przede wszystkim przez obniżenie składki ZUS. A można ją obniżyć o połowę - trzeba zrobić totalny audyt wszystkim rencistom (jak się oblicze 2 miliony wyłudzanych rent!!!!) i wstrzymać jakiekolwiek emerytury dla ubecji. Jak będą pyskować - w wagony i wysłać do Rosji.
7) wyprzedawać państwowe nieużytki nad morzem, w górach, na pojezierzach - żeby ludzie mieli gdzie tanio spędzać wakacje z dziećmi. Choćbby pod namiotami ale na włąsnym. Wyjazd dziś - to finansowa masakra...
8) wrócić do jednego podręcznika - ale niech pisze go zespół uznanych fachowców. Podręcznik robić zintegrowany z zeszytem ćwiczeń - jednorazowy - drukować na gazetówce. Podręcznik szkolny powinien kosztować 5 zł. - tyle co gazeta typu "w sieci". można dodać reklamy i obniżyć koszta... Chodzi mi o to by szkoła była tania.
9) ograniczać i znosić vat na ubrania i tekstylia produkowane w kraju. To da tani towar dobrej jakości plus miejsca pracy dla Polaków.







