Dzwonią oszuści...

Zadzwoniła do mnie telemarketerka z Nationale-nedrlanden z jakimiś ofertami. Generalnie nie miałem ochoty słuchać żadnych propozycji i pożegnałem kobietę grzecznie ale stanowczo. III filar mam od 1999 roku. Jestem totalnie rozczarowany. Parę razy wahałem się czy nie zrezygnować. Trzymam go już tylko z uwagi na ubezpieczenie. Zważywszy że mój ubezpieczyciel pozostaje od lat jednym z liderów rankingów wyobrażam sobie mizerię całej branży a ściślej jej polskiej mutacji.  

System III filarów ubezpieczenia społecznego właśnie runął. Nie ma się o łudzić że czeka nas emerytura pod palmami. Na II filarze OFE pozostało już tylko 133 miliardy zł – nieco ponad 1/3 tego co jeszcze 3-4 lata temu. Dlaczego tak mało? Po zajumaniu połowy aktywów dodatkowo straciły na wartości akcje stanowiące część portfela funduszy. III filar to zamrażarka. Pieniądze tam wpłacane po prostu sobie leżą – nie generują dostrzegalnych zysków, nie mnożą się. Wzrost wartości „jednostek obrachunkowych” nie dogania faktycznej inflacji liczonej wedle koszyka dóbr i usług.

Pora powiedzieć sobie twardo: emerytur nie będzie. Czy tak musiało być? Niekoniecznie… Niestety system był od początku obdarzony letalnymi wadami… Władza (koalicja AWS-UW) powierzając prywatnym firmom (głównie zagranicznym) to przedsięwzięcie nie zabezpieczyła w żaden sposób interesów ubezpieczonych. Wystawiła nas na złupienie – choć trudno w tej chwili wyrokować czy od początku planowała się przy okazji nachapać… Jak to powinno wyglądać?

Po pierwsze - OFE chcąc działać w naszym kraju powinny zagwarantować ubezpieczonym na piśmie zyski przewyższające inflację. Bo dlaczego nie? Czy jest to za trudne dla funduszy zatrudniających światowej klasy specjalistów od inwestycji? Umowa zawierana z ubezpieczonym czy to w II czy III filarze powinna precyzować to jasno – nadrabiamy inflację + minimum 3-5-7%. (jak się w danym roku nie uda - mają to pokryć z własnej kieszeni)(kieszenie mają głębokie – proszę spojrzeć na zyski funduszy o zasięgu międzynarodowym).

Po drugie – od składek nie powinno być żadnych prowizji – zysk funduszu powinien by potrącany na końcu okresu składkowego – człowiek przechodzi na emeryturę wtedy fundusz inkasuje sobie 10% wypracowanych kwot a resztę mu wypłaca – to by wymuszało prace by jak najlepiej pomnożyć forsę klientów.

Po trzecie – sorry – ale umowy te powinny być nienaruszalne. Legalnie podpisana, legalna umowa, z legalnie działającą firmą. Legalnie zarobione pieniądze, wpłacone na legalnie działający fundusz. I ubezpieczonemu powinno równo zwisać ze jakiś tusk potrzebuje łatać dziury w budżecie.  To są pieniądze obywatela i żadnemu tuskowi nic do tego. Podpisałem z OFE nie z jakimś tam tuskiem. Z kimś takim bym nie podpisał. 

Obecnie? Fundusz ma pieniądze od każdej składki od razu. Czy stoi czy leży. Fundusz nie musi się wysilać – nie musi myśleć – nie mu się starać. Nie dogoni inflacji? Trudno. Narobi strat? Tam bywa. Władza zażąda oddania połowy aktywów? To odda - cudze oszczędności. Jest przy tym bezkarny

A jeśli władza zażąda pieniędzy uciułanych na III filarze? Podejrzewam że fundusze nie zdobędą się nawet na werbalny protest. Może lepiej te pieniądze po prostu w porę wycofać?

*

W 1999 roku miałem 25 lat. Zakładałem ze mam przed sobą 40 lat pracy. Uwierzyłem ze jesteśmy już normalnym krajem. Uwierzyłem że mamy prawdziwą wymienialną walutę. Napatrzyłem się na wycieczki niemieckich emerytów i uwierzyłem że za 40 lat będę  podobnie spędzał czas. Pierwsza składka wynosiła około 150 zł. Nie było to mało dla człowieka bez stałego zatrudnienia który dorabiał sobie fuchami i pisaniem artykułów. W wartości nabywczej na dzisejsze pieniądze to była równowarotśc 500-600 zł. Poświęcałem teraźniejszość w imię zabezpieczenia przyszłości. Byłem przekonany że podpisuję umowę z dużą, poważną, międzynarodową firmą. Byłem przekonany ze firma ta zatrudnia fachowców zdolnych wypracować zyski rzędu 5-10% ponad poziom inflacji. Że powiedzmy co 7 lat każda wpłacona złotówka podwoi się. (tak to wyglądało w przypadku niemieckich funduszy w schyłkowym okresie istnienia EWG). Że gdy przejdę na emeryturę będzie z każdej wpłaty konkretny pieniądz. Powiedźmy –nie oczekując cudów- równowartość tysiąca dolarów. Mija 17 lat płacenia składek. Dostałem symulację kwoty wypłaty która czeka mnie w 2048 roku. Czuję się totalnie oszukany. a oni dzwonią by po raz kolejny wwciskać mi kit...

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/