Listy z prowinccji
- czwartek, 12, listopad 2015 07:01
- Andrzej Pilipiuk
Pojeździłem trochę po naszym „dzikim wschodzie”… Zatem od początku:
-Falkon – największe jesienne święto fantastów i przy okazji targi rozmaitych gadgetów związanych z fantastyką jak co roku zgromadził wielotysięczną rzeszę miłośników gatunku. W tym roku wypadło trochę skromniej – z reguły impreza wykorzystywała święto niepodległości by przedłużyć konwentowy weekend – tym razem niestety się to nie udało. Ale i tak ku zgrozie mieszkańców Lublina przez trzy konwentowe dni na terenie Targów Lubelskich bawiło się ok 8-9 tyś wesołych świrów z całego kraju.
-Samo miasto wyładniało przez ostatnie lata – jednak są też niedociągnięcia których nie przykryje żadna propaganda sukcesu… Powstały nowe dzielnice, zmodernizowano sieć ulic jednak nadal w centrum straszą budynki o fasadach po raz ostatni odmalowanych za sanacji. Należy też zadać sobie pytanie czy w czasach kryzysu i szalejącego bezrobocia budowa aquaparku i basenu o rozmiarach olimpijskich za łącznie ok 130 milinów złotych są aby najpilniejszą inwestycją. Czy nie należało tych pieniędzy spożytkować na cele rozwojowe? Wrócić do czasów gdy w Lublinie produkowano samoloty na eksport za granicę…
-Chełm sprawia smutne wrażenie – miasto się wyludnia w czasie dwu krótkich pobytów zauważyłem co najmniej kilkanaście tablic „sprzedam”, „sprzedam dom”. Koszta? Dom z ogrodem wyceniony przed dekadą na 340 tysięcy dziś jest do kupienia za 200. Chętnych – brak. Po opuszczeniu miasta wrażenie się pogłębia – nieruchomości na sprzedaż, opuszczonych domów, porzuconych gospodarstw jest w tej części naszego kraju nieprzebrana ilość. Przydałby się rządowy plan wykupu tych nieruchomości na cele osiedlania Polaków repatriantów z krajów b. ZSRR. Tylko zamiast aquaparków należy budować fabryki i fabryczki. Albo dać ludziom ulgi podatkowe…
-W okolicach Wojsławic jest jeszcze gorzej. Chętnie przywlókłbym tu na łańcuchu tuska i kopacz żeby zobaczyli efekty swoich rządów. „Polska w ruinie” istnieje naprawdę. Znajduje się właśnie tutaj. Trzeba tylko zjechać kawałek w bok od szosy wojewódzkiej…
-W samych Wojsławicach wójt dzielnie próbuje się odgryzać. W ramach programu malowniczy wschód przygotowywana jest infrastruktura turystyczna. Choć nowy gospodarz reprezentuje nielubianą przeze mnie opcję polityczną to jednak wydaje się odpowiednim człowiekiem na tym stanowisku.
-Odwiedziłem folwark Dąbrowa opodal Rozkoszówki. Do tej pory znałem go tylko z opisów p.Joszt – czyli wiedziałem jak wyglądał w latach 1939-41. Wrażenie upiorne. Ogromny dziedziniec zarośnięty łanem chwastu. Z trzech stron pozostałości zabudowań folwarcznych… Walące się dachy etc. Ogólnego stanu ruin dedukuję że jeszcze kilka – kilkanaście lat temu prowadzono tu normalne gospodarstwo hodowlane. Zapewne limity produkcji mleka lub temu podobne euroabsurdy…
-Przy okazji przypominał władzy że w tym zasranym UE jesteśmy już 10 lat i do tej pory polscy rolnicy nie doprosili się wyrównania poziomu dopłat.
-Co uratowałoby region? Moim zdaniem natychmiastowe obustronne otwarcie granicy celnej z Ukrainą oraz budowa Via Karpatia – autostrady i magistrali kolejowej na trasie Delta Dunaju – Estonia. Handel, turystyka, zbyt produkcji rolnej… To wszystko jest w zasiągu ręki. Przypominam pro forma że fundusze unijne na budowę drogi na wschodniej granicy UE obciął niejaki tusk.







