Na bambus...
- sobota, 12, styczeń 2013 15:48
- Andrzej Pilipiuk
Podatek vat niszczy lub trwale paraliżuje każdą dziedzinę handlu lub usług w której zostanie wprowadzony. Obserwuję to od chwili jego wprowadzenia. Przed wejściem vat metr kwadratowy mieszkania na moim osiedlu w Krakowie kupić można było za ok 1800 zł. Dwa lata później ceny podchodziły już pod 3 tyś. (a potem zwariowały definitywnie).
Vat na prasę w pierwszym roku obowiązywania ograniczył sprzedaż najpopularniejszych dzienników o ok 20%. W ciągu dwu lat spadek wyniósł ponad 30%. Ucierpiała na tym nawet „gazeta wyborcza” – ale oczywiście położyli uszy po sobie, choć wykres notowań spółki Agora pokazuje jak dostali po kieszeniach… Oficerowie prowadzący stosują krótkie smycze…
Książki broniły się najdłużej, ale za to uderzenie w rynek było niezwykle silne. Wszedł vat. Ceny wzrosły – nieznacznie, ale przekroczyły jakąś barierę psychologiczną. Ogromna gotówka została zamrożona w zaliczkach na poczet podatku. Obieg pieniądza strasznie zwolnił. Legalne e-booki nie pozwolą pokryć strat gdyż obciążone są jeszcze wyższym haraczem. Oficjalne dane mówią o spadku obrotów na rynku o 8%. Ale beletrystyka odnotowała straty znacznie większe – sprzedaż siadła o 1/3.
Dlaczego wprowadzono vat na książki i inne towary? Zasadniczo dla tego że żąda tego UE. Dla naszych pseudopolityków jest to świetna wymówka – każdą niepopularną decyzję tłumaczą przepisami unijnymi i rozkazami z Brukseli. Wprawdzie wiele krajów wybroniło się przed owatowaniem dóbr kultury, inne wywalczyły niższe stawki niż unijny wymóg 15%, ale o tym się nie mówi… Nasi pseudodyplomaci umieli wynegocjować niewielkie okresy przejściowe – zamiast zdecydowanie odrzucać żądania.
Najsilniejszym graczem w unii są niemcy. Większość żądań dyscypliny finansowej i zwiększenia opodatkowania formułują ich politycy. To daje nam niepowtarzalną szansę by odsyłać ich regularnie do diabła. Potrzeba tylko mężów stanu z jajami a nie żałosnych padalców marzących nocami o karierze volksdeustchów.
Niskie podatki zapewniają rozwój branży nie ważne odzieżowej czy budowlanej. Każdy, kto domaga się poniesienia ucisku fiskalnego działa na szkodę gospodarki. Jeśli cudzoziemiec żąda byśmy paraliżowali naszą gospodarkę JEST WROGIEM. Jeśli tubylec potulnie godzi się na te żądania, a co gorsza wykazuje się gorliwością w ich realizacji JEST ZDRAJCĄ I SABOTAŻYSTĄ. Nie bójmy się tych słów. Z wrogami trzeba walczyć.
Jak powinna wyglądać debata w europarlamencie? Twardo. Odrzucanie głupich żądań z wykazaniem braku kwalifikacji moralnych żądającego. Kontratak. Wdeptanie w ziemię tak straszliwe by w przyszłości wstydzili się o tym choćby pomyśleć.
Podatek vat na budownictwo? Wprowadzajcie sobie choćby 50%, ale w Polsce nie będzie tego podatku BO NIE. Kto go żąda? niemcy? Nie róbcie sobie jaj panowie, to wasi dziadkowie zrównali nasze miasta z ziemią, wielu budynków do dziś nie odbudowaliśmy, wasze żądania byśmy budowali mniej to bezczelność i zniewaga. Francuzi? Anglicy? Zdradziliście nas w 1939-tym, potem sprzedaliście w Teheranie i Jałcie stalinowi. Od lat walczymy ze skutkami waszej zdrady. Od lat budujemy tu sieć połączeń drogowych. Od lat próbujemy dogonić normalne kraje. Nie macie moralnego prawa ograniczać nam szansy wyjścia na prostą. Będziemy budować – brak nam 3 milionów mieszkań. Brak autostrad i infrastruktury. A może byście tak swoją drogą kopsnęli nam wreszcie jakieś odszkodowania?
Vat na książki? Drogie szkopy, to wasi dziadkowie w samej Warszawie spalili mam pięć milionów starodruków i rękopisów. Nigdy nie odkupiliście nam nawet tego, co dało by się odkupić na światowych rynkach antykwarycznych. Nie macie kwalifikacji moralnych by w ogóle wypowiadać na tej sali słowo „książka”. Nie wprowadzimy tego podatku – BO NIE – i możecie się buuuujać, żadni potomkowie SS-manów nie będą nam dyktować jak będzie wyglądał rynek książki w naszym kraju.
Vat na ubranka? Chcecie sobie wymierać, lenicie się rozmnażać, oddajecie kontynent śniadolicym imigrantom, to wasz problem. My tego podatku nie wprowadzimy i możecie nas w nos pocałować. Wlepicie nam kary? A jak je niby wyegzekwujecie? Nie zapłacimy i tyle. Tu jest Polska, obrotowe przedmurze cywilizacji. I zrobimy po swojemu. Wasi wnukowie jeszcze nam kiedyś podziękują, że mają gdzie żebrać o azyl. Nie drodzy Anglicy, z tymi żądaniami to pomyłka w adresie. Nie jesteśmy waszą kolonią.
Kasa na ratowanie Grecji? Bogatsze państwa ratują biedniejsze? Cool. Ale nie tylko nie damy na to grosza, ale też poprosimy o natychmiastową pomoc. A nawet poprosimy w pierwszej kolejności. Bezrobocie mamy wyższe niż w Grecji, a nasze płace są niższe niż greckie zasiłki dla bezrobotnych. Nie dacie? No cóż… można się było tego spodziewać po wnukach tchórzy, zdrajców i nazistów…
Proste? Proste… Ale dla naszych elit za trudne.








